WSPOMNIENIE WSZYSTKICH WIERNYCH ZMARŁYCH
(J 11, 17-27; 1. Msza św.)
17 Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już do czterech dni spoczywającego w grobie. 18 A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów 19 i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. 20 Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. 21 Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. 22 Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». 23 Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». 24 Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». 25 Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. 26 Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» 27 Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».
Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. 26 Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» (J 11, 25+26)
(204) Jezus dał mi do zrozumienia, że we Mszy Świętej znajduje się cały fundament naszej najświętszej religii.
O tak, Msza mówi nam wszystko i mówi o wszystkim; przypomina nam o naszym odkupieniu; mówi nam, krok po kroku, o cierpieniach, które Jezus poniósł za nas; objawia nam także Jego ogromną Miłość, ponieważ nie wystarczyło Mu umrzeć na Krzyżu, ale chciał kontynuować swój ofiarny stan w Najświętszej Eucharystii.
Msza Święta mówi nam również, że nasze ciała, zbutwiałe i zredukowane w śmierci do prochu, zmartwychwstaną w Dniu Sądu, razem z Chrystusem, do nieśmiertelnego i chwalebnego życia.
Jezus pozwolił mi zrozumieć, że najbardziej pocieszającą rzeczą dla chrześcijanina oraz najwyższymi i najwznioślejszymi tajemnicami naszej świętej religii są Eucharystia i zmartwychwstanie naszych ciał do chwały. Są to głębokie tajemnice, które zrozumiemy dopiero w zaświatach, ale Jezus w Sakramencie sprawia, że chwytamy je niemal rękoma, na różne sposoby.
Po pierwsze, Jego Zmartwychwstanie, po drugie, Jego stan unicestwienia pod tymi Postaciami, a jednak jest to tak pewne, że Jezus żyje i jest tu naprawdę obecny. Kiedy te Postacie zostają pochłonięte, Jego rzeczywista obecność już nie istnieje.
A kiedy te Postacie są znowu konsekrowane, On przychodzi ponownie, aby przyjąć Swój Sakramentalny Stan. W ten sposób Sakramentalny Pan przypomina nam o zmartwychwstaniu naszych ciał do chwały
Tak jak Jezus, gdy kończy się Jego Sakramentalna Postać, przebywa na Łonie Boga Ojca, tak też – gdy kończy się nasze życie, nasze dusze pójdą i zamieszkają w niebie, na Łonie Boga, podczas gdy nasze ciała zostaną strawione, tak że można powiedzieć, że praktycznie przestały istnieć; ale wtedy, cudem Bożej wszechmocy, otrzymają nowe życie, zjednoczą się z duszą i zjednoczone, będą cieszyć się wieczną błogością.
Czy może być coś bardziej pocieszającego dla ludzkiego serca niż fakt, że nie tylko dusza, ale i ciało będą cieszyć się wieczną radością?
Wydaje mi się, że w tym wzniosłym dniu będzie tak, jakby niebo było pełne gwiazd i wzeszło słońce. Co się stanie?
Swoim ogromnym światłem słońce pochłania gwiazdy i sprawia, że znikają; ale gwiazdy [nadal] istnieją. Słońce jest Bogiem, a wszystkie błogosławione dusze są gwiazdami.
Swoim niezmierzonym światłem Bóg wchłonie nas wszystkich w Siebie, abyśmy istnieli w Bogu i pływali w niezmierzonym Morzu Boga. O, jak wiele rzeczy Jezus mówi nam w Sakramencie, ale któż może je wszystkie wyliczyć?
To naprawdę byłoby zbyt długie, ale jeśli Pan pozwoli, powiem więcej przy innych okazjach… (z „Księgi Nieba”; – Tom 1; (204))
……………………….
Kiedy byłam w moim zwyczajowym stanie, mój najukochańszy Jezus przyszedł po długim oczekiwaniu i usiadłszy na chwilkę obok mnie, powiedział do mnie:
„Moja córko, kto stara się we wszystkim upodobnić do Mojego Życia, ten nie czyni nic innego, jak tylko dodaje kolejną, szczególną woń do tego wszystkiego, co Ja uczyniłem w Moim Życiu, tak że napełnia wonią Niebo i cały Kościół; owszem, nawet źli czują tę niebiańską woń, która się unosi.
Prawdą jest też to, że Święci są niczym innym, jak wieloma wonnościami i to właśnie najbardziej zachwyca Kościół, i Niebo, bo różnią się od siebie.
Nie tylko to, ale jeśli ktoś próbuje kontynuować Moje Życie, czyniąc to, co Ja czyniłem, gdziekolwiek może – a gdzie nie może, przynajmniej z chęcią i zamiarem czynienia tego – to trzymam go w rękach tak, jakbym kontynuował całe Moje Życie w tej duszy, nie jako coś przeszłego ale jakbym Ja żył teraz.
To jest skarb w Moich rękach, bo jak podwajam skarb tego wszystkiego, co uczyniłem, tak używam go dla dobra całej ludzkości. Więc czy nie chcesz być jedną z nich?”.
Byłam dość zakłopotana i nie wiedziałam co odpowiedzieć, a Jezus zniknął mi z oczu. Ale nieco później wrócił, wraz z wieloma ludźmi, którzy bardzo bali się śmierci. Kiedy to zobaczyłam, powiedziałam: „Mój miły Jezu, to musi być moja wina, że nie boję się śmierci, podczas gdy widzę, że tak wielu się jej boi. Ponieważ jednak myślę tylko o tym, że śmierć zjednoczy mnie z Tobą na zawsze i położy kres męczarniom mojego ciężkiego oddzielenia(od Ciebie), myśl o śmierci nie tylko mnie nie przeraża, ale jest ulgą, przynosi mi pokój i jestem w świątecznym nastroju, nie zwracając uwagi na wszystkie inne konsekwencje, które śmierć przynosi.”
A Jezus: „Córko, w rzeczywistości ten dziwny lęk przed śmiercią jest czymś głupim, skoro ktoś ma wszystkie Moje zasługi, cnoty i uczynki, jako paszport do wejścia do Nieba, które dałem, jako dar dla wszystkich.
Ci, którzy dodali jeszcze coś od siebie, profitują jeszcze bardziej z tego Mojego Daru; a z całym tym kapitałem, jakiż strach można mieć jeszcze przed śmiercią?
Przeciwnie, z tym niezwykle bezpiecznym paszportem dusza może wejść gdziekolwiek zechce, a z uwagi na jej paszport wszyscy ją szanują i przepuszczają. Jeśli chodzi o ciebie, to twój całkowity brak lęku przed śmiercią wynika z faktu, że miałaś do czynienia ze Mną i wiesz z doświadczenia, jak słodkie, i drogie jest zjednoczenie z Najwyższym Dobrem.
Wiedz jednak, że najmilszym hołdem, jaki można Mi złożyć, jest pragnienie śmierci, aby zjednoczyć się ze Mną. Jest to najpiękniejsze przygotowanie, aby dusza została oczyszczona i szła bez przerwy wprost do nieba.”
Gdy to powiedział, zniknął.
(z „Księgi Nieba”; dr Irmengard Haslinger – Do użytku prywatnego – tom 4; 6 stycznia 1902)