Wtorek w Oktawie Wielkanocy (Mt 28, 8-15)
Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. 2 A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. 3 Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. 4 Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli.
5 Anioł zaś przemówił do niewiast: «Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. 6 Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. 7 A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem». 8 Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom.9 A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. 10 A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą».
Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom.9 A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. (Mt 28,8+9)
… „Moja córko, w Moim Zmartwychwstaniu zostało ustanowione prawo dla wszystkich [ludzkich] stworzeń, do powstania do nowego życia we Mnie. Było to potwierdzenie, pieczęć całego Mojego życia, Moich Dzieł i Moich Słów.
Kiedy przyszedłem na ziemię, to po to, by dać Siebie wszystkim i każdemu z osobna, jako życie, które powinno należeć do nich.
Moje Zmartwychwstanie było triumfem wszystkich i nowym podbojem dokonanym dla wszystkich przez Tego, który umarł za wszystkich, aby dać im życie i wskrzesić ich w Moim własnym Zmartwychwstaniu.
Ale czy chcesz wiedzieć, gdzie ma miejsce prawdziwe zmartwychwstanie duszy? W duszy, która żyje w Mojej Woli, a nie [tylko] u kresu dni, ale kiedy jeszcze żyje na ziemi.
Wznosi się do światła i może powiedzieć: „Moja noc się skończyła”, powstaje w miłości swego Stwórcy, tak że zimno i śnieg już dla niej nie istnieją, ale tylko uśmiech niebiańskiej wiosny.
Wznosi się do świętości, która natychmiast odpędza słabości, nędzę, namiętności, wznosi się do wszystkiego, co pochodzi z nieba.
Kiedy kontempluje ziemię, niebo i słońce, czyni to, aby znaleźć w nich Dzieła swego Stwórcy i mieć okazję opowiedzieć Mu o Jego chwale i długiej historii Jego Miłości.
Tak więc ten, kto żyje w Mojej Woli, może powiedzieć, jak Anioł powiedział pobożnym niewiastom przy grobie: „Zmartwychwstał, już Go tu nie ma”.
Ten, kto żyje w Mojej Woli, może powiedzieć to samo: „Moja Wola nie jest już ze mną, ona zmartwychwstała we Fiat”.
Kiedy zmienne koleje życia, okazje i cierpienia otaczają duszę, jakby szukały swojej woli, dusza może odpowiedzieć: „Moja wola zmartwychwstała, nie mam jej już w swojej mocy”.
Wzamian posiadam Bożą Wolę i Jej światłem otoczę wszystko, co mnie otacza – okoliczności i cierpienia, aby uczynić z nich równie wiele boskich podbojów”.
Dusza żyjąca w Naszej Woli znajduje życie w Aktach swojego Jezusa, a Nasza aktywna, zwycięska i triumfująca Wola zawsze w niej działa, ofiarując Nam taką chwałę, że Niebo nie może jej pomieścić.
Dlatego żyj zawsze w Naszej Woli i nigdy Jej nie opuszczaj, jeśli pragniesz być Naszym triumfem i chwałą”.
(z „Księgi niebios”; Do użytku prywatnego – tom 36; 20 kwietnia 1938)
A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. (Mt 28,9)
Byłam dalej w moim zwyczajowym stanie, kiedy przez kilka chwil ujrzałam Najświętszego Jezusa z krzyżem na ramionach, kiedy właśnie spotkał się ze swoją Najświętszą Matką. Powiedziałam do Niego: „Panie, co robiła Twoja Matka w tym tak bolesnym spotkaniu?”.
Odpowiedział: „Moja córko, Ona nie wykonała nic innego, jak tylko bardzo głęboki i prosty akt adoracji. A skoro akt, im jest prostszy, tym łatwiej zjednoczy się z Bogiem, który jest najprostszym duchem, więc w tym akcie przelała siebie we Mnie i kontynuowała to, co Ja sam w Sobie działałem.
To mnie bardzo ucieszyło – bardziej niż gdyby zrobiła coś większego – bo prawdziwy duch adoracji jest taki: stworzenie unicestwia się i znajduje się w sferze Boskiej, adorując wszystko, co Bóg czyni i jednocząc się z Nim.
Czy uważasz, że jest to prawdziwe uwielbienie, gdy usta czczą, ale duch jest gdzie indziej, lub gdy duch czci, ale wola jest daleko od Mnie? Albo kiedy jedna zdolność [człowieka] Mnie czci, a inne są nieuporządkowane?
Nie, Ja chcę wszystko dla Siebie i wszystko, co dałem we Mnie stworzeniu. To jest największy akt czci i adoracji, jaki stworzenie może Mi ofiarować.”
(z „Księgi Nieba”;tom 6; 17 grudnia 1903)
…………………..
Kiedy trwałam w swoim zwyczajowym stanie, mój mały umysł zatracał się w Świętej Woli Boga. Nie wiem jak, ale zrozumiałam, że stworzenie nie oddaje Bogu chwały, którą powinno oddawać. Poczułam się więc rozgoryczona. A mój słodki Jezus, chcąc mnie pouczyć i pocieszyć, powiedział mi za pomocą intelektualnego światła: Córko moja, wszystkie moje dzieła są kompletne. Tak więc chwała, którą ma Mi oddać stworzenie, będzie pełna. Nie nadejdzie ostatni dzień, jeśli całe Stworzenie nie odda Mi czci i chwały, których Ja chciałem i które postanowiłem otrzymać.
A to, czego nie dają Mi jedni, przyjmuję od drugich. W nich podwajam łaski, które inni odrzucili i od nich otrzymuję podwójną miłość i chwałę. Innym, zgodnie z ich dyspozycją, daję łaski, które dałbym dziesięciu, innym te, które dałbym stu, jeszcze innym te, które dałbym dla tysiąca. Czasami daję łaski, które dałbym miastom, regionom, a nawet całym królestwom. Oni zaś Mnie miłują i oddają Mi chwałę za dziesięciu, stu, tysiąc itd. W ten sposób Moja Chwała dopełnia się ze strony całego Stworzenia. A kiedy widzę, że stworzenie nie może dać rady pomimo swojej dobrej woli, wprowadzam je w Moją Wolę, w której znajduje ono moc pomnażania jednego aktu w tyle aktów, ile chce. Wtedy oddaje Mi chwałę, cześć i miłość, których inni Mi nie dają. Przygotowuję więc Erę Życia w Mojej Woli, dając sprawiedliwym zaskakujące i niesłychane łaski. W tej Erze Mojej Woli sprawiedliwi uczynią to, czego poprzednie pokolenia nie uczyniły i czego nie uczynią. Dopełnią oni miłości, chwały i czci za całe Stworzenie. To dlatego wzywam cię, abyś wkroczyła w Moją Wolę, i szepczę ci do ucha: „Jezu, u Twoich stóp składam uwielbienie i posłuszeństwo całej ludzkiej rodziny. Na Twoim Sercu składam „kocham Cię” we(za) wszystkich. Na Twoich ustach składam mój pocałunek, by wyryć w nim pocałunek wszystkich pokoleń. Przytulam Cię w moich ramionach, by przytulić Cię w ramionach wszystkich i przynieść Ci chwałę wszystkich dzieł stworzeń”. Ja zaś czuję w tobie uwielbienie, „kocham Cię”, pocałunek itp. całej ludzkiej rodziny. Jakże miałbym nie dać ci miłości, pocałunków i łask, które powinienem dać innym? Otóż wiedz, moja córko, że to, co stworzenie czyni na ziemi, jest zadatkiem, który czyni dla Nieba. Jeśli więc czyni niewiele, będzie miało niewiele. Jeśli czyni dużo, będzie miało dużo. Jeśli stworzenie miłowało Mnie i oddawało Mi chwałę za dziesięciu, otrzyma dziesięciokrotną radość i dziesięciokrotną chwałę i będzie dziesięć razy więcej przeze Mnie miłowane. Jeśli inne stworzenie uczyniło to za stu i za tysiąc, otrzyma radość, miłość i chwałę za stu, i za tysiąc. W ten sposób dam całemu Stworzeniu to, co postanowiłem dać, a całe Stworzenie da Mi to, co Ja powinienem od niego otrzymać, a Moja Chwała dopełni się we wszystkim.
(22 maja 1919, Tom 12)
………………..
Modliłam się i w myślach wtapiałam się w Odwieczną Wolę. Przyszłam przed Najwyższy Majestat i powiedziałam: Odwieczny Majestacie, przychodzę do Twoich stóp w imieniu całej ludzkiej rodziny, od pierwszego do ostatniego człowieka z przeszłych i przyszłych pokoleń, aby głęboko Cię uwielbić. U Twoich Przenajświętszych stóp pragnę przypieczętować uwielbienie wszystkich. Przychodzę, aby w imieniu wszystkich uznać Cię za Stwórcę i władcę wszystkiego. Przychodzę, aby Cię miłować za wszystkich i za każdego.
Przychodzę, aby w imieniu wszystkich odwzajemnić Ci się miłością za każdą stworzoną rzecz, w którą wlałeś tak wiele miłości, że stworzenie nigdy nie znajdzie dość miłości, by miłością Ci się za to odwzajemnić.
Ja jednak w Twojej Woli znajduję tę miłość. Pragnę, aby moja miłość, podobnie jak inne akty, była całkowita, pełna i za wszystkich, i dlatego przybywam w Twojej Woli, w której wszystko jest ogromne i wieczne i w której znajduję miłość, aby móc Cię miłować za wszystkich. Kocham Cię więc za każdą gwiazdę, którą stworzyłeś, Kocham Cię za promienie światła i obfite ciepło, które umieściłeś w słońcu… Ale któż mógłby wyrazić wszystko to, co wypowiadał mój biedny umysł?
(9 stycznia 1920, Tom 12)
«Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą». (Mt 28,10)
… „Moja córko, dlaczego się boisz? Ten strach, to twoja ludzka wola, która chce się pojawić [znowu] i zrobić kilka kroków.
Moja Wola wyklucza wszelki strach, ponieważ nie ma się czego bać, jest raczej pewna siebie i niewzruszona. Tak, powinnaś wiedzieć, że gdy tylko dusza zdecyduje się i pozwoli, by zawładnęła nią Moja Wola, i żyć w Niej, to – ponieważ Moja Wola jest związana ze wszystkimi stworzonymi rzeczami i nie ma niczego, nad czym nie sprawowałaby swego panowania – dusza również pozostaje połączona ze wszystkimi stworzonymi rzeczami.
Tak, powinnaś wiedzieć, że gdy tylko dusza się zdecyduje, by dać się posiąść Mojej Woli i żyć w Niej, to – ponieważ Moja Wola jest zjednoczona ze wszystkimi stworzonymi rzeczami i nie ma niczego, nad czym nie sprawowałaby swego panowania – dusza również pozostaje zjednoczona ze wszystkimi stworzonymi rzeczami.
Jak spełnia swoje akty, tak pozostaje jej pochodzenie z Mojej Woli, jej siedziba i jej własność wyryte niezatartymi literami we wszystkich stworzonych rzeczach.
Spójrz na cały wszechświat: na niebie, na gwiazdy, na słońce, we wszystkim twoje imię i twoje pochodzenie są wypisane niezatartymi literami w Mojej Woli. Jakże więc ta Wieczna i Boska Matka mogłaby kiedykolwiek opuścić swoją drogą córkę, którą urodziła i wychowała z tak wielką miłością? Dlatego odsuń wszelki lęk, jeśli nie chcesz Mi się nie spodobać.”
Kiedy to powiedział, spojrzałam na niebo, słońce i całą resztę, i zobaczyłam w nich moje imię zapisane pod tytułem Córka Jego Woli. Niech wszystko będzie ku chwale Boga i ku zawstydzeniu mojej biednej duszy.
(z „Księgi Nieba”; tom 17; 29 lipca 1924)