III NIEDZIELA ADWENTU – C – (Łk 3, 10-18) – Niedziela GAUDETE
„W owych dniach lud pytał Jana Chrzciciela: Co więc mamy czynić?”. (Łk 3,10)
… Czułam się zmęczona po dniu pełnym wizyt; skarżyłam się wewnętrznie naszemu Panu i mówiłam: „Odsuń ode mnie ludzi, czuję się bardzo przytłoczona; nie wiem, co oni we mnie widzą i czego ode mnie chcą”. Zmiłuj się nad przemocą, którą nieustannie stosuję, aby być z Tobą w moim wnętrzu i ze stworzeniami na zewnątrz!”.
Tymczasem przyszła Królowa Matka; podniosła prawą rękę i wskazując na moje wnętrze, gdzie zdawał się być umiłowany Jezus, powiedziała: „Córko Moja kochana, nie bądź strapiona, ludzie spieszą tam, gdzie jest skarb”. Ponieważ w tobie jest skarb cierpień, w którym zamknięty jest Mój słodki Syn, przychodzą oni do ciebie.
Gdy będziesz z nimi obcować, nie pozwól się jednak oderwać od twego skarbu, lecz spraw, by wszyscy pokochali skarb, który jest w tobie zawarty, a mianowicie krzyż i mojego Syna; tak więc odeślesz ich wszystkich do domu wzbogaconych.”
(z „Księgi Nieba”;tom 8; 9 marca 1908)
(Łk 3,11)
(…) Następnie kontynuował: „Od ciebie chcę doskonałej zgodności z Moją Wolą, tak aby twoja wola została unicestwiona w Mojej, oraz absolutnego oderwania się od wszystkiego – tak, że chcę, aby wszystko, co ziemskie, było przez ciebie traktowane, jak łajno i zgnilizna, przed którymi ktoś czuje obrzydzenie na sam ich widok”. A to dlatego, że nawet gdy ktoś nie jest przywiązany do tych ziemskich rzeczy, ale ma je wokół siebie i patrzy na nie, to one już rzucają cień na rzeczy niebiańskie i uniemożliwiają spełnienie tego mistycznego małżeństwa, które ci obiecałem. Więcej nawet, chcę, abyś naśladowała Mnie w ubóstwie, tak jak Ja byłem ubogi: musisz w tym łóżku uważać się za małą ubogą; ubodzy są zadowoleni ze wszystkiego, co mają, i dziękują najpierw Mnie, a potem swoim dobroczyńcom. Czyń więc tak ze wszystkim, co jest ci dane, nie prosząc o to czy tamto, bo to mogłoby być przeszkodą w twoim duchu, lecz oddaj się woli innych ze świętą obojętnością, nie zastanawiając się, czy przyniesie ci to dobro czy zło”…
(z „Księgi Nieba”; Do użytku prywatnego – tom 1; (68))
„Lecz nadchodzi mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien rozwiązać mu sandałów” (Łk 3,16).
… „Moja córko, kiedy byłem na ziemi, Moja Boska Wola, która z natury we Mnie królowała, i ta sama Boska Wola, która istniała i królowała we wszystkich rzeczach stworzonych, dawały sobie pocałunek przy każdym spotkaniu. Ponieważ one tęskniły za spotkaniem, obchodziły święto, a stworzone rzeczy rywalizowały ze sobą, aby spotkać się ze Mną i oddać Mi należne honory.
Ziemia, czując Moje kroki, chciała oddać Mi honor i zazieleniła się i rozkwitła na nowo pod Moimi stopami. Pozwoliła, aby wszystkie piękności, które posiadała, i magia najpiękniejszych kwiatów wyszły z jej łona przy Moim przejściu, tak że często musiałem jej nakazywać, aby nie składała Mi tych świadectw. Chcąc oddać Mi hołd, była posłuszna, jak gdyby chciała dać Mi kwitnące świadectwo czci.
Słońce zawsze dążyło do spotkania ze Mną, do oddania Mi hołdu swoim światłem, wylewając przed Moim spojrzeniem wszystkie wielorakie piękności koloru ze swojego słonecznego łona, aby mnie należycie uwielbić.
Wszystko i wszyscy starali się wyjść Mi naprzeciw, aby Mnie uczcić: wiatr, woda, aż do małego ptaszka, który uczcił Mnie swoim ćwierkaniem, trzepotaniem i śpiewem. Wszystkie rzeczy stworzone uznały Mnie i rywalizowały o to, kto może mnie najbardziej uhonorować i uczcić.
Ten, kto posiada Moją Boską Wolę, ma oko, by rozpoznać to, co należy do samej Mojej Woli. Tylko człowiek mnie nie rozpoznał, bo nie miał spojrzenia i zmysłu Bożego. Musiałam do niego przemówić, aby dać siebie poznać, a wielu Mi nie uwierzyło mimo wszystkich Moich słów, bo ten, kto nie posiada Mojej Boskiej Woli jest ślepy i głuchy, bez węchu, i nie może rozpoznać, co do Niej należy.
Nieposiadanie Jej jest największym nieszczęściem dla człowieka, jest on [wtedy] jak biedny kaleka, ślepy, głuchy i niemy: nie posiadając światła Mojej Bożej Woli, korzysta z tych samych rzeczy stworzonych tylko po to, aby wziąć odchody, które one wydalają, ale pozostawia w nich prawdziwe dobro, które zawierają. Jaką boleść sprawia mi widok stworzeń pozbawionych szlachetności życia Mojej Bożej Woli!”.
(Tom 23; 6 października 1927 r.).
—————————
Czuję w sobie odwieczną moc Bożego FIAT, który ogarnia mnie takim panowaniem, że nie pozostawia mojej umierającej woli czasu na dokonanie nawet najmniejszego aktu. Szczyci się tym, że nie pozwala mojej woli całkowicie umrzeć, bo gdyby tak się stało, utraciłby swój zaszczyt działania nad wolą ludzką, która, choć żywa, dobrowolnie poddaje się witalnemu Aktowi Bożego FIAT nad sobą.
Moja wola zadowala się życiem umierając, oddaje życie i absolutne panowanie Najwyższej Woli, która zwyciężając w swoich Boskich prawach, rozszerza swoje granice i triumfuje nad umierającą wolą stworzenia. Chociaż umiera, uśmiecha się i czuje się szczęśliwa i zaszczycona tym, że Boska Wola trzyma w jej duszy swoje pole działania. Teraz, kiedy czułam się pod panowaniem Bożego FIAT, mój słodki Jezus poruszył się we mnie i powiedział do mnie:
„Mała córko Mojej Bożej Woli, wiedz, że prymat nad każdym aktem stworzenia jest absolutnym prawem Mojego Bożego FIAT. Ktokolwiek odmawia Jej tej prerogatywy, pozbawia Ją Jej Boskich praw, które są Jej należne z tytułu sprawiedliwości, ponieważ jest Ona Twórcą ludzkiej woli. Kto ci, córko moja, opisze, jak wiele zła może uczynić stworzenie, gdy dojdzie do momentu, w którym wycofa się z Woli swego Stwórcy? Widzisz, wystarczył jeden akt wycofania się pierwszego człowieka z Naszej Bożej Woli, by zmienić przeznaczenie rasy ludzkiej i nie tylko to, lecz także sam los naszej Boskiej Woli.
Gdyby Adam nie zgrzeszył, Słowo Przedwieczne, tzn. Wola Samego Ojca Niebiańskiego, powinna była przyjść na ziemię w chwale, triumfie i panowaniu, w widocznym towarzystwie Swojego anielskiego zastępu, aby wszyscy mogli Ją zobaczyć.
W blasku Jej chwały i piękna powinna była zafascynować i przyciągnąć wszystkich do siebie. Przyszłaby ukoronowana, jako Król i z berłem dowodzenia, aby być Królem i Głową rodziny ludzkiej, tak, że oni mieliby wielki zaszczyt mogąc powiedzieć: „Mamy Króla, który jest człowiekiem i Bogiem”. Rzeczywiście, wasz Jezus nie miał zstąpić z nieba, aby znaleźć chorą ludzkość.
Gdyby bowiem on nie odstąpił od Mojej Boskiej Woli, nie byłoby choroby duszy ani ciała, gdyż to [tylko] ludzka wola utopiła biedne stworzenie niejako w cierpieniu. FIAT był nietykalny dla każdego bólu i taki powinien być też człowiek. Tak więc powinienem znaleźć człowieka szczęśliwego, świętego i w obfitości dóbr, z którymi go stworzyłem.
Ale ponieważ chciał czynić swoją wolę, zmienił Nasz los. A ponieważ zostało postanowione, że powinienem zstąpić na ziemię – a kiedy Boskość coś postanowi, nic nie może jej od tego odwieść – zmieniłem tylko sposób i wygląd, ale zstąpiłem – jednak w najbardziej pokornym przebraniu: ubogi, bez żadnego chwalebnego wyposażenia, cierpiący i płaczący, obciążony wszystkimi ludzkimi nieszczęściami i cierpieniami.
Wola ludzka sprawiła, że znalazłem człowieka nieszczęśliwym, ślepym, głuchym i niemym, pełnym wszelkich nieszczęść. Aby go uzdrowić, musiałem wziąć na siebie całą tę niedolę i aby ich nie przestraszyć, musiałem objawić się jako jeden z nich, stać się ich bratem i podawać im niezbędne lekarstwa i środki. Tak więc wola ludzka ma moc uczynić człowieka szczęśliwym lub nieszczęśliwym, świętym lub grzesznikiem, zdrowym lub chorym…”
(z „Księgi Nieba”; tom 25; 31 marca 1929)