Sobota II tydzień Adwentu (Mt 17,9a.10-13.)
A gdy schodzili z góry,10 Wtedy zapytali Go uczniowie: «Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?» 11 On odparł: «Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. 12 Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał». 13 Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.
Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go (Mt 17,12)
Kiedy stworzenia zmęczą się walką między sobą, wtedy Bóg wywoła swoją wojnę miłości, a Jego Wola zstąpi z Nieba i zatriumfuje.
26 kwietnia 1921, Tom 12 Księgi Nieba
Nadal trwam w swoim bolesnym stanie. Gdy tylko przyszedł mój słodki Jezus, przyciągnął mnie mocno do siebie i powiedział do mnie: Córko moja, powtarzam ci, nie patrz na ziemię. Pozwólmy im działać. Chcą prowadzić wojnę? Niech ją prowadzą.
Kiedy się zmęczą, Ja też wywołam wojnę. Ich zmęczenie złem, ich rozczarowanie, zawód i poniesione straty skłonią ich do przyjęcia Mojej wojny. Moja wojna będzie wojną miłości. Moja Wola zstąpi pośród nich z Nieba. Wszystkie twoje akty i akty innych, dokonane w Mojej Woli, będą prowadzić wojnę ze stworzeniami, ale nie będzie to wojna krwi.
Będą walczyć bronią miłości, przynosząc im dary, łaski i pokój.
Dadzą im zaskakujące rzeczy, aby zadziwić niewdzięcznego człowieka. Moja Wola, armia Nieba, za pomocą boskiej broni zawstydzi człowieka, obezwładni go i da mu światło, aby nie widział zła, ale widział dary i bogactwa, którymi chcę go wzbogacić. Akty dokonane w Mojej Woli, niosące w sobie moc twórczą, będą nowym zbawieniem człowieka. Zstępując z Nieba, przyniosą na ziemię wszelkie dobra, przyniosą Nową Erę i triumf nad ludzką niegodziwością.
Pomnażaj więc swoje akty w Mojej Woli, aby utworzyć broń, dary oraz łaski i tym samym móc zstąpić pośród stworzeń i podbić ich miłością. Następnie dodał bardziej bolesnym tonem: Córko moja, stanie się ze Mną tak, jak z biednym ojcem, którego złe dzieci nie tylko go obrażają, lecz także chciałyby go zabić. A jeśli tego nie robią, to dlatego, że nie mogą. Nic więc dziwnego, że te dzieci zabijają się nawzajem, skoro chcą zabić własnego ojca, skoro jedno jest przeciwko drugiemu, skoro popadają w nędzę, tak iż wszyscy umierają, a co gorsza, nawet nie pamiętają, że mają ojca.
Cóż więc czyni ten ojciec?
Podczas gdy dzieci walczą, ranią się nawzajem i umierają z głodu, ojciec, wygnany przez swoje własne dzieci, poci się, aby nabyć nowe bogactwa, dary i lekarstwa dla swoich dzieci. A kiedy widzi, że są niemal zgubione, idzie do nich, aby uczynić je bogatszymi, daje im lekarstwa na ich rany i przynosi wszystkim pokój i szczęście.
Dzieci te, przezwyciężone tak wielką miłością, wiążą się ze swoim ojcem trwałym pokojem i go miłują. Tak samo będzie ze Mną.
Pragnę cię więc w Mojej Woli jako zaufaną córkę Mojej Woli. Chcę, abyś razem ze Mną pracowała i nabywała nowe bogactwa, aby przekazać je stworzeniom.
Bądź Mi wierna i nie zajmuj się niczym innym.
——————-
Moje oddanie się Woli Bożej trwa. O, z jaką czułością Ona oczekuje mnie w Swoim “matczynym” łonie, mówiąc:
’Córko Mojej Woli, nie zostawiaj Mnie samej. Twoja mama chce cię mieć przy sobie. Pragnę twojego towarzystwa w ciągłej pracy, którą wykonuję dla wszystkich stworzeń. Robię dla nich wszystko i nie opuszczam ich nawet na chwilę, bo gdybym ich opuściła, straciliby życie. A jednak są tacy, którzy Mnie nie uznają, ale nawet obrażają, podczas gdy Ja jestem dla nich wszystkim.
O jakże trudna jest samotność!
Dlatego tęsknię za tobą, Moja córko. Jak drogie jest Mi twoje towarzystwo w Moich Aktach! Towarzystwo czyni pracę przyjemną, zdejmuje jej ciężar i przynosi nowe radości”…
(z „Księgi Nieba”; Do użytku prywatnego – tom 30; 9 listopada 1931)
………………….
…. „Moja dobra córko, nie tylko Moje Człowieczeństwo zasłoniło w bardzo wyjątkowy sposób Moją Boskość i Moją Wolę, ale wszystkie rzeczy stworzone i same istoty ludzkie są jak zasłony, które zasłaniają Naszą Boskość i Naszą cudowną Wolę. Niebiański Firmament jest zasłoną, która ukrywa Naszą niezmierzoną boskość, Naszą solidność i niezmienność. Wielki zastęp gwiazd kryje w sobie wielorakie działania, które posiadają nasz bezmiar, niezłomność i niezmienność.
O, gdyby człowiek mógł ujrzeć pod tym niebieskim firmamentem Nasze odsłonięte Bóstwo bez niebieskiej zasłony, która nas ukrywa i zasłania, jego ograniczona natura byłaby przytłoczona Naszym majestatem i chodziłby drżąc [z podziwem] pod ciągłym spojrzeniem tak czystego, świętego, silnego i potężnego Boga. Ale ponieważ kochamy człowieka, zasłaniamy się i w tajemnicy zapewniamy mu wszystko, czego potrzebuje. Słońce jest zasłoną, która ukrywa Nasze niedostępne światło, Nasz olśniewający Majestat, tak, nawet My musimy czynić cuda, aby ograniczyć Nasze niestworzone światło, aby nie budziło strachu w sercu człowieka. Pod zasłoną tego światła stworzonego przez Nas, podchodzimy do człowieka, całujemy go, ogrzewamy i rozpościeramy tę zasłonę światła nawet pod jego krokami, na prawo, na lewo, nad jego głową. Posuwamy się nawet tak daleko, że napełniamy oko człowieka światłem w nadziei, że być może delikatna źrenica jego oka rozpozna Nas! Ale niestety, na próżno! Człowiek bierze [tylko] zasłonę światła, która nas skrywa, a my pozostajemy nieznanym Bogiem pośród ludzi. Co za ból! Tak więc wiatr jest zasłoną, która ukrywa Naszą Moc, powietrze jest zasłoną, która ukrywa Nasze Życie, które nieustannie udziela się stworzeniom, morze jest zasłoną, która ukrywa Naszą czystość, Nasze odświeżające poczęstunki i boskie orzeźwienie. Szum morza zasłania Naszą stałą Miłość, a kiedy widzimy, że nie jesteśmy słyszani, posuwamy się aż do wywoływania burz z potężnymi falami, abyśmy mogli być rozpoznani i kochani. Rzeczywiście, w każdym dobrodziejstwie, które człowiek otrzymuje, ukryte jest nasze Życie, które ofiaruje mu wszelkie dobra.
Nasza Boskość kocha człowieka tak bardzo, że posuwa się aż do ukrycia się w ziemi, aby uczynić ją twardą i bezpieczną pod jego krokami, aby się nie zachwiał. Tak, nawet w śpiewie ptaków, w kwitnącej łące, w wielorakiej słodyczy owoców, nasza Boskość ukrywa się, aby przekazać mu nasze radości i pozwolić mu zakosztować niewinnych rozkoszy naszej Boskiej Istoty. A ileż więcej mógłbym powiedzieć o licznych cudach miłości, które zasłaniają i maskują Nas w człowieku? Zasłaniamy się jego oddechem, jego biciem serca, jego ruchem, jego pamięcią, intelektem i wolą. Zasłaniamy się źrenicą jego oczu, jego słowem, jego miłością. Jak nas boli, że nie jesteśmy ani uznawani, ani kochani! Możemy powiedzieć, że żyjemy w Nim. Nosimy go i pozwalamy mu nosić Nas; nie mógłby nic zrobić bez nas, a jednak żyjemy razem i nie znamy się nawzajem!
Co za ból! Gdyby nas znał, życie człowieka byłoby największym cudem Naszej Miłości i wszechmocy. Za tymi zasłonami nie robilibyśmy nic innego, jak tylko rozszerzali na niego Naszą Świętość i Miłość, okrywali go Naszym pięknem i sprawiali, że cieszyłby się Naszymi rozkoszami. Ale ponieważ on nas nie zna, uważa Nas za dalekiego Boga, daleko od niego.
Ale jeśli nie jesteśmy znani, nie możemy nic dać, bo to byłoby jak dawanie naszych dóbr niewidomym. W ten sposób człowiek jest zmuszony do życia pod pręgierzem swoich nędzy i namiętności. Biedny człowiek! On Nas nie rozpoznaje, ani za zasłonami, które ukrywa w sobie, ani pod osłoną wszystkich rzeczy stworzonych! On nie robi nic innego, jak tylko ucieka od Naszego życia i od celu, dla którego został stworzony. A ponieważ często nie jesteśmy w stanie znieść jego niewdzięczności, dobra, które zawierają Nasze zasłony, stają się dla niego karami.
Uznaj więc, że nie jesteś niczym innym jak tylko zasłoną, która skrywa twego Stwórcę, którego przyjmujesz i że we wszystkich twych czynach możemy obdarzyć cię Naszym Boskim Życiem. Rozpoznaj Nas i to Boże Życie pod osłoną wszystkich rzeczy stworzonych, aby wszystkie rzeczy pomogły ci otrzymać takie dobro”...
(z „Księgi Nieba”; tom 36; 8 grudnia 1938)