ŚRODA w Oktawie Wielkanocy (J 20,11-18)
«Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono». (J 20,13)
Kiedy byłam w swoim zwyczajowym stanie, znalazłam się poza sobą. Po długim błądzeniu w poszukiwaniu Jezusa, zamiast Niego znalazłam Królową Matkę, a przygnębiona i zmęczona powiedziałam do Niej: „Moja najsłodsza Mamo, zgubiłam drogę by odnaleźć Jezusa, nie wiem, dokąd iść, ani co robić, aby Go znowu odnaleźć”.
Mówiąc to, płakałam, a Ona powiedziała do mnie: „Córko Moja, pójdź za Mną, a znajdziesz drogę i Jezusa. Co więcej, chcę cię nauczyć tajemnicy w jaki sposób możesz zawsze być z Jezusem i zawsze żyć zadowolona i szczęśliwa, nawet tutaj na tej ziemi: pamiętaj(i utrzymuj to) w swoim wnętrzu, że na świecie jest tylko Jezus i ty, i nikt inny; i że tylko Jemu musisz się podobać, zadowalać i kochać Go, i tylko od Niego oczekiwać, że będziesz znowu kochana i zadowolona we wszystkim.
Jeśli w ten sposób jesteś z Jezusem, nie będziesz się już troszczyła o to, czy otaczają cię oszczerstwa, czy pochwały, krewni czy obcy, przyjaciele, czy wrogowie.
Tylko Jezus będzie twoją radością, i tylko Jezus wystarczy ci za wszystkich. Moja córko, dopóki wszystko, co istnieje tu na dole, nie zniknie całkowicie z twojej duszy, nie znajdziesz prawdziwego i trwałego zadowolenia.”
Kiedy Ona to mówiła, Jezus pojawił się pośród nas, jak z błyskawicy.
Wzięłam Go i zabrałam ze sobą; wtedy znalazłam się w sobie.
(z „Księgi Nieba”; tom 4; 21 sierpnia 1901)
……………………………
A teraz, moja córko, mała lekcja dla ciebie: twoje życie można nazwać ciągłym bólem utraty Mojej Obecności i ciągłą radością nowego odzyskania Mnie, ale pomiędzy bólem utraty i radością odnalezienia Mnie, ilu niespodzianek ci nie dałem, ilu rzeczy ci nie powiedziałem?
To właśnie ból i bolesne męczeństwo utracenia Mnie (silne ramiona, bolesne uściski nieobecności ukochanego Pana) przygotowały i usposobiły cię do słuchania wzniosłych lekcji o Mojej Woli. Zaiste, jakże często wydawało ci się, że Mnie utraciłaś, a kiedy byłaś pogrążona w swoim dręczącym bólu, powróciłem do ciebie z jedną z najpiękniejszych lekcji Mojej Woli i sprawiłem, że odnowiona radość z Mojego powrotu do ciebie na nowo usposobiła cię do przeszywającego bólu Mojej nieobecności.
Mogę powiedzieć, że ból Mojej nieobecności zrodził w tobie działania, wartość, wiedzę i fundament Moj Woli.
Musiałem tak się zachowywać wobec ciebie, to znaczy przychodzić do ciebie bardzo często i zostawiać cię w objęciach bólu Mojej nieobecności.
Ponieważ Ja postanowiłem w bardzo szczególny sposób objawić ci tak wiele o Mojej Woli, musiałem poświęcić cię ciągłemu boskiemu bólowi, bo skoro Moja Wola jest Boska, to tylko na boskim bólu mogłem ustanowić Jej tron i rozszerzyć Jej panowanie.
Działałem jako Nauczyciel i przekazałem ci wiedzę o Mojej Woli, na tyle na ile jest to możliwe dla stworzenia.
Wielu będzie się dziwić Moim ciągłym wizytom u ciebie – czego nie robiłem z innymi – i twojemu nieustannemu cierpieniu z powodu Mojej nieobecności.
Gdybyś Mnie tak często nie widziała, nie poznałabyś Mnie, ani nie kochała tak bardzo, bo każde Moje odwiedziny powiększają poznanie Mnie i przynoszą nową miłość; a im bardziej dusza Mnie zna i kocha, tym większy jej ból.
Swoim przyjściem jeszcze bardziej pobudziłem twój ból, gdyż Mojej Woli nie powinno zabraknąć szlachetnego orszaku bólu, który wzmacnia i umacnia duszę, aby Moja Wola mogła założyć w niej Swój trwały przybytek i wciąż na nowo, i nieustannie uczyć ją o Mojej Woli.
Dlatego – powtarzam tobie – pozwól Mi działać i zaufaj Mi.
(z „Księgi Nieba”; tom 16; 29 maja 1924)
Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». (J 20,15)
Chociaż czułam Go blisko siebie, to jednak, gdy próbowałam Go dosięgnąć, uciekał przede mną, jakby nie pozwalając mi wyjść z siebie, by Go szukać. Po długich zmaganiach, On pozwolił się zobaczyć tylko na chwilę i powiedział do mnie:
„Córko Moja, nie szukaj Mnie poza sobą, ale w sobie, w głębi duszy swojej; bo jeśli wyjdziesz i nie znajdziesz Mnie, będziesz bardzo cierpieć i nie będziesz mogła tego znieść; ale jeśli łatwiej Mnie możesz znaleźć, dlaczego chcesz się bardziej trudzić?”.
Odpowiedziałam: „To dlatego, że wierzę, iż mogę Cię znaleźć na zewnątrz, jeśli nie znajdę Cię od razu w sobie; to miłość mnie do tego przynagla”.
A On: „Och, miłość cię do tego nakłania? Wszystko, wszystko musi być zamknięte w jednym słowie: „Miłość„. Jeśli dusza nie zawiera wszystkiego w miłości, to można powiedzieć, że nic nie rozumie z miłości do Mnie.
A na miarę tego, jak bardzo dusza Mnie kocha, udzielam daru cierpienia”.
Przerwałam mu mowę i powiedziałam, zaskoczona i zasmucona: „Moje życie i całe moje dobro, więc kocham Cię mało albo wcale, bo cierpię mało albo wcale; jakież przerażenie na samą myśl, że Cię nie kocham! Dusza moja odczuwa żywe niezadowolenie i czuję się jakby obrażona przez Ciebie”.
Odpowiedział: „Nie chcę ci sprawiać przykrości. Twoje niezadowolenie zasmuciłoby Moje Serce bardziej niż twoje własne. Poza tym nie wolno ci patrzeć tylko na zwykłe cierpienia cielesne, ale także na duchowe, na szczerą wolę cierpienia, bo jeśli dusza naprawdę chce cierpieć, to jest to tak, jakby dusza [naprawdę] cierpiała; dlatego uspokój się i nie bądź niespokojna i pozwól Mi mówić dalej: Czy nigdy nie widziałaś dwóch zażyłych przyjaciół?
Jakże starają się naśladować siebie nawzajem i powielać swojego przyjaciela w sobie; naśladują więc głos, zachowanie, kroki, prace, ubrania w taki sposób, aby przyjaciel mógł powiedzieć: „Ten, kto Mnie kocha, jest drugim Mną”.
A ponieważ to Ja sam jestem, nie mogę inaczej, jak tylko go kochać”. Tak czynię z duszą, która zamyka Mnie całkowicie w sobie, jak gdyby w małym kręgu miłości. Czuję się w niej odtworzony, a skoro odnajduję siebie, kocham ją całym sercem i nie mogę bez niej być, bo gdybym ją opuścił, opuściłbym samego siebie.”
Po tych słowach zniknął.
( z „Księgi Nieba”; – tom 6; 8 sierpnia 1904 r.).
…………………………….
… „Córko Moja, odwagi, nie opuszczam cię, ale jestem w tobie, choć nie zawsze Mnie widzisz; i zawsze jednoczysz się ze Mną.
Kiedy się modlisz,
niech twoja modlitwa płynie w Mojej i uczyń ją swoją; tak wszystko, co Ja zdziałałem Moimi modlitwami, chwałę, którą oddałem Ojcu, dobro, które ubłagałem dla wszystkich, ty także uczynisz.
Kiedy pracujesz,
niech twoja praca płynie w Mojej i niech stanie się twoją własną; w ten sposób będziesz miała w swojej mocy całe dobro, które zdziałało Moje Człowieczeństwo, które uświęciło i ubóstwiało wszystko.
Kiedy cierpisz,
niech twoje cierpienie płynie w Moim i uczyń je swoim.
W ten sposób będziesz miała w swojej mocy całe dobro, którego dokonałem w Odkupieniu.
W ten sposób posiądziesz trzy istotne punkty Mojego Życia,
a w takiej mierze, w jakiej to uczynisz, wypłyną z ciebie niezmierzone morza Łaski, które wyleją się dla dobra wszystkich;
a Ja uznam twoje życie nie za twoje, lecz za Moje.”
(z „Księgi Nieba”; tom 11; 10 grudnia 1915)
…………………………..
Tę noc spędziłam razem z Jezusem w więzieniu; ubolewałam nad Nim, objęłam Jego kolana, aby Go wspierać, a Jezus powiedział do mnie:
„Moja córko, w Mojej Pasji również chciałem cierpieć uwięzienie, aby uwolnić istoty z lochu winy. O, jakim strasznym więzieniem jest dla człowieka grzech! Jego namiętności wiążą go, jak biednego niewolnika, a moje uwięzienie i łańcuchy uwolniły go z lochu i rozwiązały jego łańcuchy.
Dla kochających dusz, mój loch stał się ich więzieniem miłości, gdzie byłyby bezpieczne i chronione przed wszystkim i wszystkimi. Uwolniłem je aby mieć je jako więźniów i jako żywe tabernakulum, które ogrzewa Mnie przed zimnem kamiennych tabernakulów, a o wiele bardziej z powodu zimna stworzeń, które uwięziły Mnie w sobie i pozwalają Mi umierać z zimna i głodu.
Dlatego bardzo często opuszczam więzienie tabernakulum i przychodzę do twojego serca, aby się ogrzać z tego zimna i orzeźwić twoją miłością, a kiedy widzę, że szukasz Mnie w tabernakulach kościołów, mówię do ciebie: „Czy nie jesteś prawdziwym więzieniem miłości dla Mnie?”.
Szukaj Mnie w swoim sercu i kochaj Mnie”.
(z „Księgi Nieba”; Do użytku prywatnego – tom 12; 4 grudnia 1918; dr Gertraud Pflügl)