XI Niedziela Zwykła – A – (Mt 9,36-38.10,1-8)
36 A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. 37 Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. 38 Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo». 1 Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. 2 A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, 3 Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, 4 Szymon Gorliwy2 i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. 5 Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! 6 Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela4. 7 Idźcie i głoście: „Bliskie już jest królestwo niebieskie”. 8 Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!
A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. (Mt 9,36)
Wygląda na to, że błogosławiony Pan chce mnie ćwiczyć w cierpliwości. Nie ma współczucia dla moich łez ani dla mojego bardzo bolesnego stanu. Bez Niego czuję się pogrążona w największym nieszczęściu. Sądzę, że nie ma duszy bardziej niegodziwej niż moja. Kiedy jestem z Jezusem, choć czuję się bardzo niedobra, to moja dusza znajduje lekarstwo na całe zło, gdyż znajduję się z Tym, który posiada wszelkie dobra. Kiedy natomiast jestem Go pozbawiona, wszystko się dla mnie kończy. Nie ma żadnego lekarstwa na moje ogromne nieszczęścia. Co więcej, gnębi mnie myśl, że mój stan nie jest już Jego Wolą. A skoro nie przebywam w Jego Woli, wydaje mi się, że znajduję się poza centrum. Często więc myślę o tym, jak mogłabym wyjść z mojego zwyczajowego stanu ofiary. Kiedy miałam takie myśli, poczułam, jak mówi do mnie za moimi plecami: Jesteś zmęczona, nieprawdaż?
A ja: Tak, Panie, czuję się dość zmęczona.
On zaś powiedział dalej: “Ach, moja córko, nie wychodź z mojej Woli, gdyż kiedy wychodzisz z mojej Woli, tracisz wiedzę o Mnie, a nie znając Mnie, tracisz wiedzę o sobie. Albowiem w blasku światła można wyraźnie dostrzec, czy jakaś rzecz jest złotem czy błotem. A kiedy wszystko jest ciemnością, można łatwo pomylić przedmioty. Otóż światłem jest moja Wola, która daje ci moją wiedzę, a w blasku tego światła poznajesz, kim jesteś. A kiedy widzisz swoją słabość i swoją czystą nicość, lgniesz do moich ramion i zjednoczona z moją Wolą, żyjesz ze Mną w Niebie. Kiedy jednak wychodzisz z mojej Woli, najpierw tracisz prawdziwą pokorę, a potem zaczynasz żyć na ziemi i jesteś zmuszona odczuwać ziemski ciężar, musisz jęczeć i wzdychać, jak wszyscy inni nieszczęśnicy, którzy żyją poza moją Wolą.” Powiedział to i odszedł, nawet się nie pokazując. Któż mógłby opisać udrękę mojej duszy?
(z „The Book of Heaven”; Tom 4; 11 listopada 1900)
Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo». (Mt 9,38)
„Moja córko, wszystkie Moje dzieła podają sobie rękę. I to jest znak, że są Moimi dziełami: jedno nie sprzeciwia się drugiemu. Przeciwnie, są tak ze sobą związane, że wzajemnie się wspierają.
Jest to tak prawdziwe, że utworzyłem Mój naród wybrany, z którego miał narodzić się przyszły Mesjasz. W tym samym narodzie ustanowiłem kapłaństwo. Ono nauczało lud i przygotowywało go na wielkie dobro Odkupienia. Dało mu prawa, objawienia i natchnienia, z których powstały Święte Pisma, zwane Biblią. Wszyscy starali się je studiować.
Kiedy przyszedłem na ziemię, nie zniszczyłem Świętych Pism. Przeciwnie, potwierdziłem je. Moja Ewangelia nie sprzeciwiała się im w niczym. Wręcz przeciwnie, wspierały się wzajemnie w cudowny sposób.
A gdy powstał nowy Kościół, ustanowiłem nowe kapłaństwo. Nie było ono oderwane ani od Świętych Pism, ani od Ewangelii. Wszystko było skierowane ku nim, aby nauczać narody. A jeśli ktoś nie chce przyłączyć się do tego zbawiennego źródła, można powiedzieć, że nie należy do Mnie. Są one bowiem fundamentem Mojego Kościoła i źródłem, z którego formują się narody.
Otóż to, co przekazuję o Mojej Boskiej Woli i co ty zapisujesz, można nazwać Ewangelią Królestwa Bożej Woli. Nic w tym nie sprzeciwia się ani Świętym Pismom, ani Ewangelii, którą głosiłem na ziemi. Przeciwnie, jedno jest podporą drugiego.
Dlatego zapraszam kapłanów i wzywam ich, aby przyszli czytać tę całkowicie niebiańską Ewangelię Królestwa Mojej Boskiej Woli, aby powiedzieć im to samo, co powiedziałem Apostołom:
„Głoście ją całemu światu.”
Ponieważ w Moich dziełach posługuję się kapłaństwem. Jak istniało kapłaństwo przed Moim przyjściem na ziemię, aby przygotować lud, i jak mam kapłaństwo Mojego Kościoła, aby potwierdzało Moje przyjście oraz wszystko, co uczyniłem i powiedziałem, tak będę miał także kapłaństwo Królestwa Mojej Woli.
Widzisz więc, do czego posłużą te liczne rzeczy, które ci przekazałem, te liczne zdumiewające prawdy i obietnice tak wielu dóbr, jakie mam dać dzieciom FIAT VOLUNTAS TUA. Będą one Ewangelią, fundamentem i niewyczerpanym źródłem, z którego wszyscy będą czerpać życie niebieskie, ziemskie szczęście i przywrócenie człowieka do pierwotnej świętości i porządku stworzenia.
O, jak szczęśliwi będą się czuli! Będą z pragnieniem pić długimi łykami z tych źródeł Moich poznawań, ponieważ zawierają one moc przynoszenia życia Nieba i wypędzania wszelkiego nieszczęścia.”
Słysząc to, pomyślałam o wielkiej kwestii pism o Bożej Woli, które znaleziono w Mesynie. Zostały tam przewiezione przez czcigodnego Ojca Di Francia, błogosławionej pamięci. Ja i inni moi przełożeni pragniemy koniecznie mieć je tutaj. Natomiast przełożeni w Mesynie chcą zatrzymać je u siebie, zgodnie z tym, co czcigodny Ojciec stanowczo polecił im przed swoją śmiercią. Chcą je opublikować wtedy, kiedy spodoba się Bogu. Dlatego z obu stron wysyłane są listy pełne nalegań. Oni chcą je zatrzymać, a my chcemy je odzyskać. Czułam się z tego powodu bardzo zasmucona, zniechęcona i zmęczona. Mówiłam sobie:
„Jak dobry Jezus mógł na to pozwolić? Kto wie, czy i Jemu się to nie podoba?”
Wtedy Jezus, poruszając się w moim wnętrzu, powiedział do mnie:
„Moja córko, ty jesteś zasmucona, ale Ja wcale nie. Nie jest Mi to również niemiłe. Przeciwnie, sprawia Mi radość widzieć zainteresowanie, jakie kapłani okazują tym pismom. Mają one bowiem tworzyć Królestwo Mojej Woli, a to oznacza, że cenią wielkie dobro, jakie się w nich znajduje. Każdy chciałby mieć przy sobie tak wielki skarb, aby jako pierwszy przekazać go innym. A podczas gdy trwa spór o to, kto zwycięży, jedni zbliżają się do drugich, aby radzić się, co należy uczynić. Ja zaś cieszę się, że również inni Moi słudzy poznają ten wielki skarb, aby Królestwo Mojej Boskiej Woli stało się znane. Posługuję się tym wszystkim, aby przygotować pierwszych kapłanów przyszłego Królestwa Mojego FIAT.
Moja córko, istnieje wielka potrzeba uformowania pierwszych kapłanów. Będą Mi służyć tak, jak Apostołowie służyli Mi przy zakładaniu Mojego Kościoła. A ci, którzy zajmą się tymi pismami, aby je publikować, wydawać, drukować i rozpowszechniać, będą nowymi ewangelistami Królestwa Mojej Najświętszej Woli. Czterej Ewangeliści zdobyli największą sławę dzięki Mojej Ewangelii. Napisali ją dla swojej wielkiej chwały i dla Mojego uwielbienia.
Podobnie będzie z tymi, którzy zajmą się spisywaniem i publikowaniem poznania Mojej Woli. Jako nowi ewangeliści zdobędą w Królestwie Mojej Woli więcej niż tylko imię — ku swojej największej chwale i ku Mojemu wielkiemu uwielbieniu. Ujrzą bowiem powrót stworzenia do Mojego łona, życie Nieba na ziemi. Taki jest jedyny cel stworzenia.
Dlatego w tych okolicznościach rozszerzam krąg. A jako rybak łowię tych, którzy mają Mi służyć dla tak świętego Królestwa. Pozwól Mi więc działać i nie martw się o to.”
(z „Księgi Nieba”; – Tom 23; 18 stycznia 1928)
Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! (Mt 10,8)
„Moja córko, największe dzieła, jakich dokonał Nasz Najwyższy Byt, zostały dokonane całkowicie darmo, bez brania pod uwagę, czy stworzenia na nie zasługują albo czy będą Nas o nie prosić. Gdybyśmy mieli zwracać na to uwagę, musieliby Nam związać ręce, abyśmy nie mogli już czynić żadnych dzieł. A gdyby niewdzięczne stworzenia nie oddawały Nam za nie chwały, nie mielibyśmy nawet tej chwały, że same Nasze dzieła Nas wysławiają i wychwalają. Nie, nie! Jedno jedyne Nasze dzieło przynosi Nam więcej chwały niż wszystkie dzieła wszystkich ludzkich pokoleń razem wzięte. Jeden pełny akt Naszej Woli napełnia Niebo i ziemię. Ze swoją mocą odnawiającą i udzielającą się przywraca Nam tak wielką chwałę, że nigdy się ona nie kończy, a stworzenia mogą ją pojąć jedynie w niewielkich kroplach.
Czy człowiek miał jakąkolwiek zasługę, abyśmy stworzyli niebo, słońce i wszystko inne? Nie istniał jeszcze nawet i nie mógł Nam nic powiedzieć. Tak więc stworzenie było wielkim i całkowicie darmowym dziełem Boga, pełnym przedziwnego majestatu.
A czy sądzisz, że człowiek zasłużył na Odkupienie? W żadnym wypadku. Ono również było całkowicie wolnym dziełem z Naszej strony. Jeśli człowiek modlił się o nie, to dlatego, że My daliśmy mu obietnicę przyszłego Odkupiciela. Nie on pierwszy o tym mówił, lecz My. Wcielenie SŁOWA było Naszym całkowicie wolnym postanowieniem, które spełniło się właśnie wtedy, gdy grzech i niewdzięczność człowieka panowały na ziemi i zalewały ją ze wszystkich stron. Jeśli ludzie wydawali się coś czynić, były to zaledwie małe krople, niewystarczające, by zasłużyć na tak wielkie i niewiarygodne dzieło: aby Bóg stał się podobny do człowieka, by go zbawić — człowieka, który tak ciężko Go obraził.
Tak samo wielkie dzieło objawienia Mojej Woli, aby przyszła królować pośród ludzi, będzie całkowicie darmowym dziełem z Naszej strony. Myli się ten, kto sądzi, że wszystko zależy od zasług i udziału stworzeń. Owszem, ten udział będzie istniał — podobnie jak były owe małe krople ze strony Żydów, kiedy przyszedłem dokonać Odkupienia. Jednak stworzenie pozostaje zawsze stworzeniem.
Dlatego to My będziemy działać całkowicie darmo, zalewając je światłem, łaską i miłością. Przenikniemy je w taki sposób, że odczuje siłę, jakiej nigdy wcześniej nie znało, miłość, której nigdy nie doświadczyło, i jeszcze żywiej poczuje w swojej duszy pulsujące życie Boże. Wówczas panowanie Naszej Woli wyda mu się słodkie i upragnione.
To Nasze życie nadal istnieje w duszy człowieka, ponieważ daliśmy mu je na początku stworzenia, lecz obecnie jest ono tak przytłumione i ukryte, jakby wcale go nie było. Jest podobne do ognia przykrytego popiołem, który go zasłania i niejako przygniata, nie pozwalając odczuwać jego żywego i dobroczynnego ciepła. Lecz gdy powstanie silny wiatr, popiół zostaje rozwiany, a wtedy można zobaczyć i odczuć żywy ogień.
Tak samo potężny wiatr światła Mojego FIAT rozproszy zło i namiętności, które niczym popiół ukrywają Boże życie w człowieku. A gdy ludzie poczują je żywe w sobie, zawstydzą się, że nie pozwalali królować Naszej Woli.
Moja córko, czas wszystko pokaże, a ci, którzy nie wierzą, zostaną zawstydzeni.”
(z „Księgi Nieba”; Tom 32; 26 marca 1933)