NARODZENIE PAŃSKIE UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTEJ NOCY (Łk 2,1-14)
Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. (Łk 2,6)
” Jest zwyczajem Mądrości Przedwiecznej ustalenie aktów stworzenia w celu osiągnięcia dobra, które Ona chce mu wyświadczyć.
Stało się to wtedy, gdy Odkupienie przyszło na ziemię przez Słowo Przedwieczne. Cztery tysiące lat musiało upłynąć, a w tym czasie zostały ustalone wszystkie akty, które stworzenia powinny wykonać, aby się dysponować i zasłużyć na tak wielkie dobro, jakim jest Odkupienie, a także wszystkie łaski i wiedza, których Najwyższy Majestat powinien udzielić, aby mogły one poznać to dobro, które miało im przynieść zstąpienie Słowa pośród nich.
Dlatego byli patriarchowie, święci ojcowie, prorocy i wszyscy sprawiedliwi Starego Testamentu, którzy mieli przygotować drogę przez swoje akty i schody, aby osiągnąć wypełnienie długo oczekiwanego Odkupienia. Ale to nie wystarczyło, bo choć ich czyny były dobre i święte, to istniał jeszcze wysoki mur grzechu pierworodnego, który utrzymywał podział między nim, a Bogiem.
Wymagało to zatem dziewicy, poczętej bez zmazy grzechu pierworodnego, niewinnej, świętej i ubogaconej przez Boga wszelkimi łaskami, która przejęła wszystkie dobre akty z okresu tych czterech tysięcy lat, i uczyniła je niejako swoimi własnymi, okrywając je swoją niewinnością, świętością, i czystością w taki sposób, że Bóg widział te (dobre)akty poprzez akty tej niewinnej, i świętej istoty, która nie tylko objęła wszystkie akty osób Starego Przymierza ale przewyższyła je wszystkie swoimi (boskimi – bo w Woli Bożej)Aktami; dlatego uzyskała zstąpienie SŁOWA na ziemię.
Ze wszystkimi dobrymi aktami ze starego testamentu było tak, jak z tym, który ma dużo złota i srebra, ale na tym szlachetnym metalu nie jest wybity wizerunek króla, który nadaje temu metalowi jego wartość pieniężną. Chociaż więc ma wartość samą w sobie, to jednak nie można tego nazwać wartością pieniężną, która może krążyć w królestwie na prawach waluty. Przypuśćmy jednak, że to złoto lub srebro zostało nabyte przez króla, który nadając mu teraz formę monety, wybił na niej pieczęć swojego wizerunku: w ten sposób złoto to nabyło prawo waluty.
Tak uczyniła Dziewica: opieczętowała te akty swoją niewinnością, swoją świętością, Wolą Bożą, którą posiadała w stanie nienaruszonym i ukazała je wszystkie razem Boskości, i [w ten sposób] otrzymała upragnionego Odkupiciela. W ten sposób Dziewica dopełniła wszystkich aktów wymaganych, aby Słowo zstąpiło na ziemię.”
(z „Księgi Nieba”; tom 18; 12 listopada 1925)
…………………………..
Dlatego do największych dzieł wybieramy dusze, które wydają się nie mieć w sobie nic wielkiego i cudownego ale dusze wewnętrzne, których nie dotyka ludzki prestiż, ani hałaśliwa wielkość, zaszczyty, i poczucie własnej wartości, jakie niosą ze sobą dzieła zewnętrzne.
Rzeczywiście, dla Odkupienia wybraliśmy prostą dziewicę, bez zewnętrznego splendoru, lecz jej wnętrze było tak wymowne, że zawsze wiedziała, jak powiedzieć coś(od siebie) swemu Stwórcy, że Go pokonała i otrzymała Odkupienie.
W ten sam sposób działaliśmy również w Królestwie Bożego FIAT. Wybraliśmy inną duszę, całkiem wewnętrzną, która powie nam wiele i będzie błagać Boga o przyznanie tak bardzo upragnionego Królestwa.
Akty zewnętrzne, nawet dobre i święte, nie mogą Mi się podobać tak, jak akty wewnętrzne, bo te zewnętrzne są prawie zawsze przesiąknięte atmosferą własnej chwały, ludzkiego uznania, a niekiedy i nagany. A biedne serce odczuwa w sobie skutki pochwały, jak również nagany, po tym jak złożyło ofiarę. Pojawia się [nieuporządkowane] to co ludzkie i wypełnia swoją ciemną aurą akty duszy, a te akty nie docierają do Mnie tak czyste, jak powinny.
Wewnętrzny akt, jednak, nie jest ani oskarżony, ani chwalony i nic ludzkiego nie może tam wejść. Ponieważ dusza nie widzi siebie obserwowaną przez nikogo, wydaje się jej, jakby nie robiła nic wielkiego i dlatego wszystkie jej akty są nasycone niebiańskim powietrzem.
Bądź więc uważna i niech twoje wnętrze zawsze krąży w Mojej Woli.”
Księga Nieba, tom 22; 30 lipca 1927)
„W tej okolicy pasterze obozowali na otwartym polu” (Łk 2,8).
… „Moja córko, Akt Moich Narodzin był najbardziej uroczystym Aktem w całym stworzeniu. Niebo i ziemia pogrążyły się w najgłębszej adoracji na widok Mojego Małego Człowieczeństwa, które Moja Boskość trzymała, jakby zamknięte w (sobie)ścianami.
Tak więc w chwili Moich Narodzin panował akt ciszy, głębokiej adoracji i modlitwy: Moja Mama modliła się i była zachwycona mocą cudu, który się z Niej wyłonił, modlił się święty Józef, modlili się aniołowie, a całe Stworzenie czuło, jak odnawia się w Nim siła Miłości Mojej stwórczej Mocy. Wszystkie rzeczy doznały czci i prawdziwej chwały, ponieważ Ten, który je stworzył, zechciał ich użyć do tego, czego potrzebowało Jego Człowieczeństwo. Słońce czuło się zaszczycone, że powinno dawać swoje światło i blask swemu Stwórcy; uznało Tego, który je stworzył, za swego prawdziwego Pana i uczciło Go uroczyście i honorowo, dając Mu swoje światło. Ziemia poczuła się zaszczycona, gdy ujrzała Mnie leżącego w żłobie, poczuła się dotknięta Moimi czułymi członkami i rozweseliła się z radości cudownymi znakami. Całe stworzenie, wszystkie stworzone istoty, ujrzały pośród siebie swego prawdziwego Króla i Pana; poczuły się zaszczycone i każde z nich chciało Mi służyć: woda chciała ugasić moje pragnienie, ptaki zabawiały Mnie swoim ćwierkaniem i śpiewem, wiatr chciał Mnie pieścić, powietrze Mnie całowało, wszyscy chcieli złożyć Mi swój niewinny hołd.
Tylko niewdzięczni ludzie się wahali – choć wszyscy czuli w sobie coś niezwykłego, radość, potężną siłę: ale dusili wszystko i nie ruszali się(z miejsca). Chociaż przywoływałem ich łzami, westchnieniami i szlochami, nikt się nie ruszył, z wyjątkiem kilku pasterzy. A przecież przyszedłem na ziemię dla człowieka, aby mu się ofiarować, aby go zbawić i doprowadzić do Mojego niebiańskiego domu!
Dlatego z niepokojem czekałem, czy człowiek przyjdzie do Mnie, aby przyjąć wielki Dar Mojego Bosko-ludzkiego życia: dlatego we Wcieleniu nie uczyniłem nic innego, jak tylko oddałem się pod władzę człowieka.
We Wcieleniu oddałem się władaniu Mojej umiłowanej Mamy, a przy Narodzeniu przyłączył się do Mnie święty Józef, któremu powierzyłem Dar Mojego Życia. A ponieważ Moje dzieła są wieczne i nie mają końca, tak Boskość, to Słowo, które zstąpiło z nieba, nie wycofało się już więcej z Ziemi, aby mogło nieustannie udzielać się wszystkim ludziom.
Dopóki żyłem, dawałem siebie odsłoniętego, a potem, na kilka godzin przed moją śmiercią, dokonałem wielkiego cudu, pozostawiając Siebie w Sakramencie, aby każdy, kto mnie pragnie, mógł otrzymać wielki Dar Mojego życia. Nie zwracałem uwagi na obelgi, które Mi zgotowali, ani na ich odmowę przyjęcia Mnie. Powiedziałem do siebie: „Dałem siebie i nie chcę się już wycofywać”.
Mogą zrobić ze Mną, co zechcą, ale Ja zawsze będę przy nich i do ich dyspozycji”
Moja córko, to jest istota prawdziwej miłości, to jest działanie Boga: stać mocno i nie wycofywać się nawet za cenę jakiejkolwiek ofiary. Ta niezłomność w Moich dziełach jest Moim zwycięstwem i Moją największą chwałą oraz znakiem tego, czy człowiek pracuje dla Boga.
Widzi tylko Boga, z miłości do Niego postanowiła działać i czuje się zwycięską, gdy z miłości do Niego poświęca swoje życie. Nie być stanowczym to znak ludzkiej natury i ludzkiego działania, to znaczy, że namiętności są w pracy, i działają z namiętnością. Brak stanowczości jest działaniem namiętności i namiętnościami. Niestałość jest słabością i tchórzostwem, i nie posiada natury prawdziwej miłości; dlatego stałość musi kierować duszą, która chce pracować dla Mnie. Stąd nigdy nie zmieniam się w Moich dziełach, cokolwiek może się wydarzyć – raz zrobione jest zrobione na zawsze.”
(z „Księgi Nieba”; tom 17; 24 grudnia 1924)
—————-
Tego ranka moglam zobaczyc błogosławionego Jezusa, jako bardzo malutkie dziecko, ale tak urocze i piękne, że oczarował mnie słodkim zachwytem. Był szczególnie godny podziwu, kiedy wziął swoimi malutkimi rączkami małe gwoździki i przybił mnie z mistrzostwem, godnym tylko mojego wiecznie łaskawego Jezusa.
Potem napełnił mnie pocałunkami i miłością, i tak samo ja uczyniłam z Nim. Potem zdawało mi się, że jestem w grocie mojego nowo narodzonego Jezusa, a mój mały Jezus powiedział do mnie:
„Moja ukochana córko, kto przyszedł odwiedzić Mnie w grocie gdzie się narodziłem? Tylko pasterze byli pierwszymi gośćmi, jedynymi, którzy wciąż przychodzili i odchodzili, ofiarowując mi swoje dary, i drobne podarunki. Oni jako pierwsi dowiedzieli się o Moim przyjściu na świat, a co za tym idzie, jako pierwsi, uprzywilejowani, zostali napełnieni Moją łaską.
Dlatego wybieram zawsze ludzi ubogich, nieuczonych, wzgardzonych i z nich czynię cuda łaski, gdyż oni są zawsze najbardziej usposobieni, najłatwiej Mnie słuchają, i wierzą Mi bez większych trudności, i dzielenia włosa na czworo, co przeciwnie, nie zdarza się u ludzi wykształconych…”
(z „Księgi Nieba”; tom 10; 25 grudnia 1910)
———————-
(…) Kontynuowałam medytację nad narodzinami Dzieciątka Jezus; wtedy On dodał:
„Mała córko Mojej Woli, święto Moich Narodzin było świętem i niejako początkiem święta Mojej Boskiej Woli!
Kiedy aniołowie śpiewali „Chwała Bogu na wysokościach i pokój na ziemi ludziom dobrej woli”, aniołowie, i stworzenie przygotowali się do świętowania. Kiedy świętowali Moje Narodziny, jednocześnie obchodzili święto Mojej Bożej Woli, ponieważ przez Moje narodziny Nasza Boskość otrzymała prawdziwe uwielbienie, aż po najwyższe szczyty nieba.
Również ludzie [dopiero wtedy] zaznają prawdziwego pokoju, gdy uznają Moją Wolę, oddadzą Jej panowanie i pozwolą Jej królować.
Wtedy ich wola stanie się dobra i poczują Moc Boga.
Wtedy niebo i ziemia zaśpiewają razem: 'Chwała Bogu na wysokościach i pokój na ziemi ludziom, którzy posiadają Wolę Bożą!’
Wszystko w nich będzie przebaczone i odpuszczone, a oni posiądą prawdziwy pokój”…
(z „Księgi Nieba”;Do użytku prywatnego – tom 35; 25 grudnia 1937)
——————
Córko mojego Serca, podczas gdy będziesz cała skupiona na podziwianiu Dzieciątka Jezus, słuchaj Mnie uważnie. Musisz wiedzieć, że była północ, kiedy mały nowonarodzony Król wyszedł z mojego matczynego łona. Ta noc zamieniła się w dzień. Ten, który był władcą Światła, pokonał noc ludzkiej woli, noc grzechu, noc wszelkiego zła. A na znak tego, co duchowo czynił w duszach, swoim wszechpotężnym i nieustannie wypowiadanym FIAT sprawił, że środek nocy stał się najbardziej jaśniejącym dniem. Wszystkie rzeczy stworzone przybyły, aby w tym małym Człowieczeństwie uwielbić swojego Stwórcę. Słońce pospieszyło, aby dać Dzieciątku Jezus swoje pierwsze pocałunki światła oraz ogrzać Go swoim ciepłem. Przenikliwy wiatr swoim powiewem oczyścił powietrze stajni, a swoim łagodnym szumem powiedział do Niego: „kocham Cię”. Niebiosa były wstrząśnięte aż do podstaw. Ziemia się uradowała i zadrżała aż do głębin, a morze wzburzyło się swoimi wysokimi falami. W sumie wszystkie rzeczy stworzone rozpoznały, że ich Stwórca znajduje się pośród nich i wszystkie prześcigały się w wielbieniu Go. Nawet aniołowie utworzyli w powietrzu światło i melodyjnym, słyszanym przez wszystkich głosem powiedzieli: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli! W grocie w Betlejem narodziło się Niebiańskie Dziecię, owinięte w ubogie pieluszki…”. Tak więc pastuszkowie, ponieważ czuwali, usłyszeli anielskie głosy i przybiegli odwiedzić małego Bożego Króla.
(z „Maryja Dziewica w Królestwie Woli Bożej” według pism Sługi Bożej Luizy Piccarrety: Dzień 22)