WYBRANE TEKSTY Z KSIĘGI NIEBA

8 stycznia w okresie Bożego Narodzenia (Mk 6, 34-44)

Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza6. I zaczął ich nauczać. 35 A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce jest puste, a pora już późna. 36 Odpraw ich! Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia». 37 Lecz On im odpowiedział: «Wy dajcie im jeść!» Rzekli Mu: «Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść?» 38 On ich spytał: «Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie!» Gdy się upewnili, rzekli: «Pięć i dwie ryby». 39 Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie7. 40 I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. 41 A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. 42 Jedli wszyscy do sytości. 43 i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb. 44 A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.

„Wówczas, gdy Jezus zobaczył mnóstwo ludzi, zlitował się nad nimi, bo byli jak owce nie mające pasterza” (Mk 6,34).

… „Moja błogosławiona córko, musisz wiedzieć, że Nasza miłość i gorące pragnienie towarzystwa stworzenia są tak wielkie, że już przy jego stworzeniu przyznajemy mu królewskie miejsce w Naszej Boskiej Woli. Tak więc każde stworzenie ma swoje honorowe miejsce w Naszym Boskim Pałacu, a jego początek, jego pierwszy akt życia, zarówno w wieczności, jak i w czasie, są w Naszym Fiat.

Człowiek nie istniał jeszcze na świecie, gdy w miłości i gorliwym oczekiwaniu, nie tylko wyznaczyliśmy mu miejsce, ale oddaliśmy do jego dyspozycji Naszą miłość, świętość, moc, piękno i światło, jako towarzyszkę. Stworzenie, kreatura, jest szlachetną księżniczką, która zstępuje z wyżyn nieba, by przebyć wygnanie. Ale Nasza Wola nie opuszcza jej, lecz zstępuje razem z nią na dół, zatacza się wokół niej i razem z nią przechodzi przez wygnanie. W każdym jej akcie, w cierpieniach, radościach czy różnych spotkaniach, Ona umieszcza swój pierwotny Boski Akt, aby mogła zachować swoją szlachetność i pozycję księżniczki. A kiedy napełni ją wszystkimi swoimi dobrami, tak że nie będzie mogła już nic więcej uchwycić, zabierze ją ponownie na wyżyny nieba i przedstawi ją triumfalnie całemu Niebiańskiemu Dworowi. 

To jest więc to, co Moja Boża Wola chce uczynić ze stworzeniem – i to jest w stanie uczynić. Ale ku Naszemu smutkowi musimy widzieć, że dusza, gdy tylko zejdzie na wygnanie, zapomina o swoim królewskim miejscu i o swoim szlachetnym pochodzeniu, a w zamian chętnie wyrzekłaby się Naszej Woli, która nosi ją w ramionach czulej niż matka, i korzystając z bram zmysłów, które jej daliśmy, zniża się do niższości swojej ludzkiej woli.

Daliśmy jej te bramy, aby mogła ponownie do nas wstąpić i pośród swego wygnania zrobić małe wypady na łono swego Stwórcy. Ale wykorzystuje te bramy, by zanurzyć się w ubóstwie, słabości i namiętnościach, które pozbawiają ją szlachetności. W ten sposób w istocie ludzkiej nie rozpoznaje się już księżniczki z nieba, lecz sługę ziemi. Nie zamykamy jednak Naszych drzwi, to znaczy Naszej miłości, ojcostwa i miłosierdzia, lecz nadal na nią czekamy: gdy tylko zobaczymy, że zamyka drzwi [swoich zmysłów], aby wejść do Naszej Woli, wychodzimy jej naprzeciw i otwieramy szeroko Nasze bramy.

Chociaż widzimy w niej nieatrakcyjną piękność, która podarła i pobrudziła swoje królewskie szaty, nie czynimy jej wyrzutów, lecz pytamy ją z całym ojcowskim współczuciem: „Gdzie byłaś? Biedna córeczko, jak ty upadłaś! Czy dostrzegłaś, jak bardzo było ci źle, gdy żyłaś w niskości swojej ludzkiej woli, w oddzieleniu od Nas? 

Wędrowałaś bez przewodnika, bez światła, jedzenia i obrony. Dlatego nie czyń tego więcej, byś została odnowiona i odzyskała dobro, które utraciłaś”. 

Wiemy, że dusza nie może czynić dobra bez Naszej Boskiej Woli. To tak, jakby chciała widzieć bez oczu, chodzić bez nóg i żyć bez jedzenia. Uważaj więc i nigdy nie opuszczaj Mojej Boskiej Woli, jeśli chcesz znaleźć siłę, światło, oparcie, a nawet samego Jezusa do twojej dyspozycji”.                                        (z „Księgi Nieba”; tom 32; 29 kwietnia 1933)

 A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich.  (Mk 6,41)

Miłość oraz wszystkie przymioty i doskonałości Boga znajdują się w Woli Bożej jak w niewyczerpanym źródle, z którego można czerpać, ile się chce, aby w imieniu wszystkich odwzajemnić się Najwyższemu Majestatowi 

Zatapiałam się całkowicie w Woli Bożej, aby móc uzupełnić wszystko, co stworzenie jest zobowiązane czynić wobec Najwyższego Majestatu. Gdy to czyniłam, powiedziałam do siebie: Gdzie znajdę tyle miłości, aby za wszystkich obdarzyć miłością mojego słodkiego Jezusa? On zaś powiedział mi w moim wnętrzu: Córko moja, w mojej Woli znajdziesz miłość, która może zastąpić miłość wszystkich. Albowiem ten, kto wnika w moją Wolę, znajdzie wiele źródeł, które wypływają i które nie zmniejszają się nawet o kroplę niezależnie od tego, ile ich pobiera. Jest więc źródło miłości, które żywiołowo wzbiera swoje fale i nieustannie tryska bez względu na to, ile fal wzbiera. Jest źródło piękna, które nigdy nie traci barwy bez względu na to, ile piękna wydobywa, co więcej, nieustannie wyłania nowe i jeszcze bardziej okazałe piękno. Jest źródło mądrości, źródło radości, źródło dobroci, miłosierdzia, sprawiedliwości i całej reszty moich przymiotów. Wszystkie tryskają i jeden wlewa się w drugi, tak iż miłość jest piękna, mądra, potężna itd., jest źródłem piękna. Piękno jest miłością, jest mądre, jest potężne i ma taką moc, że całe Niebo się nim zachwyca i nigdy się nim nie nuży. Te źródła, te zdroje, tworzą taką harmonię, taką radość i tak urocze widowisko, że wszyscy błogosławieni są nimi słodko zachwyceni i nie chcą nawet oderwać od nich wzroku, aby nie stracić ani jednej radości. Dlatego, moja córko, konieczne jest, aby ten, kto chce miłować, wynagradzać i zastępować wszystkich, żył w mojej Woli, z której wszystko wypływa i w której rzeczy mnożą się tak wiele razy, jak wiele razy się chce, i są naznaczone boskim piętnem. To boskie piętno tworzy inne źródła, których fale wznoszą się tak wysoko, że gdy się przelewają, zalewają wszystko i czynią dobro wszystkim. 

Dlatego żyj zawsze i nieustannie w mojej Woli, w Niej cię oczekuję i pragnę. 

(15 stycznia 1920, tom 12; tłumaczenie: wolaboza.org)

………………..

….”Bramą do życia w Boskiej Woli, pierwszym ogniwem, jest Moje Człowieczeństwo. 

Było Ono pierwszym i prawdziwym zadośćuczynieniem, które, ze względu na urząd dany Mi przez Ojca Niebieskiego, było życiem ofiarnym i w pełni ukrzyżowanym w Woli Bożej; Na Mocy Mojej Wiecznej Woli mogłem pomnożyć Moje Życie dla wszystkich i dla każdego.

Jak mocą jednego FIAT pomnożyłem tak wiele rzeczy stworzonych, upoważniając przy tym każdego człowieka do uczynienia ich swoimi, tak Mocą Mojej Woli pomnożyłem to jedno Życie, aby każdy mógł mieć Mnie dla siebie samego, jako pomoc, obronę i schronienie – jak tylko zechce. 

W tym tkwi cała wielkość, korzyść, wszystko, nieskończona odległość między życiem w Mojej Woli, a innym życiem, choćby dobrym i świętym: „Pomnożenie jednego czynu na tyle czynów, ile się chce, wystarczająco dla tylu, ilu chciałoby z niego skorzystać”….

(z „Księgi Nieba”; tom 15; 10 czerwca 1923)

……………………

… Potem, kiedy przyjęłam Komunię Świętą, powiedziałam do mojego ukochanego Jezusa: „Moja Miłości i moje Życie, Twoja Wola ma moc pomnożenia Twojego Życia tyle razy, ile istot istnieje i będzie istnieć na ziemi.

Chcę uformować tak wielu Jezusów w Twojej Woli, aby dać Cię całkowicie każdej duszy w czyśćcu, każdemu Błogosławionemu w Niebie i każdemu, kto żyje tutaj na ziemi”. Wtedy mój niebiański Jezus powiedział do mnie:

„Moja córko, ktokolwiek żyje w Mojej Woli, dla niego Moja Wola właśnie to czyni: Pomnaża akty duszy w swej własnej mocy tyle razy, ile jest istot stworzonych. Dusza przyjmuje cechę boskiego działania (otrzymuje boskie uzdolnienie), a jej Akt staje się Aktem wszystkich.

Taka jest właśnie natura boskiego działania: jeden Akt dokonany przez duszę pomnaża się w wiele i wszyscy mogą przywłaszczyć sobie ten Akt tak, jakby został dokonany dla każdej istoty z osobna, podczas gdy Akt był [tylko] jeden.

W ten sposób dusza, w której panuje Moja Wola, stawia się na miejscu samego Boga, czy to w chwale, czy w bólu, w zależności od tego, czy stworzenia przyjmują, czy odrzucają ten Akt.

Chwała płynąca z faktu, że Akt duszy może przynieść wszystkim skarby i życie Jezusa, jest wielka, przeobfita, wręcz nieskończona. Ból, że nie wszystkie stworzenia akceptują to dobro i że moje własne życie pozostaje jakby w zawieszeniu (zawieszone), nie przynosząc korzyści z mojego boskiego życia, jest bólem, który przewyższa wszelkie inne”.

 (Hannibala di Francia – DI Irmengard Haslinger – Do użytku prywatnego – Tom 21; 23 lutego 1927 r.)