17 Grudnia (Mt 1,1 – 7)
Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. 2 Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; 3 Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; 4 Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; 5 Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, 6 a Jesse ojcem króla Dawida.
Dawid był ojcem Salomona, a matką była [dawna] żona Uriasza. 7 Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; 8 Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; 9 Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; 10 Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; 11 Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.
12 Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; 13 Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; 14 Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; 15 Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; 16 Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.
17 Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.
Rodowód Jezusa Chrystusa (Mt 1,1)
Kiedy byłam w swoim zwyczajowym stanie, mój zawsze umiłowany Jezus pozwolił mi zobaczyć, jak z wnętrza Jego Najświętszego Człowieczeństwa wyszły wszystkie stworzenia i pełen czułości przemówił do mnie:
„Moja córko, kontempluj wielki Cud Wcielenia. Kiedy zostałem poczęty i ukształtowało się Moje Człowieczeństwo, sprawiłem, że wszystkie stworzenia odrodziły się we Mnie.
Tak więc w Moim Człowieczeństwie, podczas gdy odradzali się we Mnie, przyjmowałem wszystkie, różne ich akty, w Moim Duchu zamykałem każdą myśl stworzeń, dobrą i złą.
Te dobre umocniłem w dobru, otoczyłem je Moją łaską, ogarnąłem Moim światłem, aby odrodzeni w świętości Mojego Ducha, mogli być godną cząstką Mojej Inteligencji.
Za te złe zadośćuczyniłem, odpokutowałem, pomnożyłem Moje Myśli w nieskończoność, aby oddać Ojcu chwałę za każdą myśl stworzenia.
W Moich spojrzeniach, w Moich słowach, w Moich dłoniach, w Moich stopach, a nawet w Moim Sercu, zawarłem spojrzenia, słowa, dzieła, kroki, serca wszystkich, i odrodzone we Mnie, wszystko zostało zatwierdzone w Świętości Mojego Człowieczeństwa, wszystko zostało przywrócone, a za każde przewinienie doznawałem szczególnego bólu.
Potem, sprawiwszy, że wszyscy ludzie narodzili się na nowo we Mnie, nosiłem ich w sobie przez całe Moje Życie, a czy wiesz, kiedy ich zrodziłem?
Zrodziłem ich na krzyżu, na łożu Mego najcięższego bólu, w straszliwych konwulsjach, w ostatnim tchnieniu Mego życia.
A kiedy umarłem, narodzili się do nowego życia, wszyscy zapieczętowani i naznaczeni całym dorobkiem Mojego Człowieczeństwa. Nie zadowalając się tylko ich odrodzeniem, dałem każdemu z nich wszystko, co uczyniłem, aby ich bronić i zapewnić im bezpieczeństwo.
Czy widzisz, jaką świętość zawiera w sobie człowiek?
Świętość Mojego Człowieczeństwa nigdy nie mogłaby zrodzić niegodnych dzieci, które są do Mnie niepodobne. Dlatego tak bardzo kocham człowieka, ponieważ narodził się ze Mnie; ale człowiek jest zawsze niewdzięczny i dochodzi do punktu, że nie poznaje Ojca, który sprawił, że narodził się z tak wielką miłością i bólem”.
Potem ukazał się cały w płomieniach i Jezus został spalony, i pochłonięty w tych płomieniach, i nie było go już widać, tylko więcej ognia, ale potem zobaczyłam, że narodził się na nowo i jeszcze raz został pochłonięty w ogniu.
Potem dodał: „Córko Moja, płonę, miłość Mnie pochłania; tak wielka jest miłość, tak wielkie są płomienie, które Mnie pochłaniają, że umieram z miłości do każdego stworzenia.
Nie umarłem tylko z powodu cierpień, ale te śmierci z miłości są nieustanne, a jednak nie ma nikogo, kto by Mi dał swoją miłość dla pokrzepienia.”
(Księga Nieba, tom 13; 16 października 1921)
…………………
„Moja córko, wszystkie dobre i święte akty proroków, patriarchów i ludu Starego Przymierza stanowiły glebę, na której Istota Najwyższa zasiała ziarno, z którego wykiełkowało życie Niebiańskiego Dziecka- Maryi, ponieważ Jej nasienie pochodziło z rodzaju ludzkiego.
Dziewica, która nosiła w sobie czynne Życie Woli Bożej, powiększyła tę ziemię swoimi Aktami, uczyniła ją żyzną i przebóstwioną, i pozwoliła, aby świętość Jej cnót i żar Jej miłości spływały na nią – bardziej niż dobroczynny, odnawiający deszcz.
Napromieniowała ten obszar światłem Słońca Woli Bożej, które posiadała, jako swoje własne i w ten sposób przygotowała grunt, na którym mógł zakiełkować Niebiański Zbawiciel. A Nasza Boskość otworzyła niebiosa i sprawiła, że Sprawiedliwy, Święty – SŁOWO wlało się w tę latorośl. Tak powstało Moje Boskie i Ludzkie Życie, abym Ja mógł dokonać odkupienia rodzaju ludzkiego.
Widzisz więc, że we wszystkich Naszych dziełach skierowanych dla dobra stworzeń, chcemy znaleźć oparcie, miejsce, kawałek ziemi, gdzie możemy złożyć Nasze dzieło i zaplanowane przywileje dla stworzeń.
Gdzie indziej powinniśmy go umieścić? W powietrzu? Przynajmniej jedna dusza musiała o tym wiedzieć i przyciągnąć Nas swoimi Aktami [do siebie], przygotowując swój mały kawałek ziemi -wtedy My, Niebiański Siewca, możemy zasiać dobro, które chcemy rozdawać.
Gdyby zarówno Stwórca, jak i stworzenie nie czuli się do tego zdolni – stworzenie przygotowujące się do przyjęcia swoimi małymi aktami, a Bóg jako dający – to byłoby tak, jakbyśmy nic nie zrobili i nie chcieli dać stworzeniu.
W ten sposób akty stworzenia przygotowują glebę dla Boskiego Siewcy.
Jeśli nie ma gleby, nie można niczego zasadzić. Nikt nie sieje ziarna, jeśli nie ma małego kawałka ziemi. Tym bardziej Bóg, Niebiański Siewca, nie sieje ziarna Swoich Prawd, owoców Swoich Dzieł, jeśli nie znajdzie małego kawałka ziemi stworzenia.
Zanim Boskość zacznie działać, najpierw chce się porozumieć z duszą: gdy dojdziemy do porozumienia i zobaczymy, że dusza tak bardzo pragnie tego Dobra, że nawet prosi Nas o nie i przygotowuje nam glebę pod Dobro, dopiero wtedy z całą miłością udzielamy tego Dobra, inaczej bowiem narazilibyśmy Nasze Dzieła na zmarnowanie.”
(z „Księgi Nieba”; tom 28; 30 września 1930)
……………………
O Jezu, pozwalam teraz głównym postaciom Starego Testamentu przejść przed moim umysłem i kontemplować w nich cuda Twojej Bożej Woli. Najpierw odciskam moje „kocham Cię” na ofierze Abrahama i na posłuszeństwie Izaaka, aby przez nie prosić o królestwo Twojej Bożej Woli.
Przypieczętuję moim „kocham Cię” ból Jakuba, smutek i chwałę Józefa, i przez nich proszę Cię o Twoje Królestwo. Potęguję moje „kocham Cię” na mocy cudów Mojżesza, na sile Samsona, na świętości Dawida, na cierpliwości Hioba i poprzez wszystkie te promienie światła, które zesłała Twoja Wola, błagam Cię, aby Twoja Boża Wola mogła królować. Rozważ, moja Miłości, jak przez wieki śledzę Akty Twojej Woli we wszystkich stworzeniach, aby przez nie prosić Cię, aby Twoje Fiat mogło być rozpoznane, kochane i pożądane przez wszystkich!
Jezu, moje Życie, widzę, że Twoja umiłowana Boża Wola coraz bardziej zbliża się do stworzeń i promieniując swoimi błyskami Światła, otacza proroków i objawia im Twoje przyjście na ziemię, wskazując dokładnie czas, miejsce i towarzyszące okoliczności.
O Jezu, przelatując nad każdym prorokiem i nad każdym objawieniem, które dajesz, otaczam wszystkich i wszystko moim „Kocham Cię, błogosławię Cię, dziękuję Ci” i proszę Cię o Królestwo Twojej Woli.
Każda obietnica, którą złożyłeś, każde objawienie, które uczyniłeś w związku z Twoim zejściem na ziemię, było zobowiązaniem, które wziąłeś na siebie; dlatego też królestwo Twojego Odkupienia było również powiązane z królestwem Twojej Woli.
Dlaczego więc, moja miłości, nie przyspieszasz czasu? Nie możesz czynić połowicznych dzieł ani dawać swoich bogactw tylko częściowo; dlatego pospiesz się!
Jeśli dałeś nam połowę swoich dóbr poprzez swoje Odkupienie, dokończ swoje dzieło teraz; spraw, aby Twoja Wola rządziła i panowała pośród stworzeń!
(z „ Wędrówki duszy po Królestwie Bożej Woli” według pism Sługi Bożej Luizy Piccarrety; Godzina Szósta)