Poniedziałek I tydzień Adwentu (Mt 8,5-11)
5 Gdy wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, 6 mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi» 7 Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». 8 Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. 9 Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Chodź tu!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi». 10 Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. 11 Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim.
„Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi” (Mt 8, 5).
… Potem zamilkł, bardzo zasmucony z powodu tego wielkiego nieszczęścia, jakie ludzka wola spowodowała w stworzeniach, a nawet zniekształciła piękny obraz Boga, który wlał w nie przy stworzeniu, i dodał z westchnieniem:
„Córko moja, wola ludzka paraliżuje życie duszy. Bo bez Mojej Woli nie krąży w duszy Boże Życie, które bardziej niż czysta krew utrzymuje ruch, żywotność, doskonałe używanie wszystkich władz duchowych, tak że rośnie ona zdrowa i święta i można w niej rozpoznać podobieństwo do Nas. Ileż dusz jest sparaliżowanych bez Mojej Woli! Cóż za żałosne widowisko widzieć rodzaj ludzki prawie cały sparaliżowany w duszy.
Dlatego są nielogiczni w swoim myśleniu, ślepi na dobro, głusi na prawdę, niemi, by jej nauczać, powolni w wykonywaniu świętych uczynków, nieruchomi, by kroczyć ścieżką nieba, ponieważ ludzka wola, która utrudnia krążenie Mojej Woli, powoduje ogólny paraliż w ludzkiej duszy.
Jest to podobne do ciała, którego większość chorób, zwłaszcza paraliż, jest spowodowana niedoborem krążenia krwi. Kiedy krew krąży dobrze, człowiek jest krzepki i silny i nie cierpi z powodu złego samopoczucia.
Ale kiedy krążenie staje się nieregularne, zaczynają się dolegliwości, słabości, gruzlica, suchoty, a kiedy krążenie staje się bardzo nieregularne, człowiek zostaje sparaliżowany, ponieważ krew, która nie krąży i nie przepływa szybko przez żyły, tworzy wielkie zło ludzkiej natury.
Czego ludzie by nie zrobili, gdyby wiedzieli, że istnieje lek na regularne krążenie krwi? Poszliby, kto wie, gdzie, aby go zdobyć, aby nie spotkało ich żadne zło.
A jednak istnieje wielkie lekarstwo Mojej Woli, aby uniknąć wszelkiego zła duszy, aby nie być sparaliżowanym w dobru, ale wzrastać silnym i energicznym w świętości, ale kto to pochwyci?
Jest to lekarstwo, które jest dawane bezpłatnie, a ludzie nie muszą podróżować, aby je zdobyć, ale wręcz przeciwnie, jest zawsze gotowe oddać się i uczynić się regularnym życiem stworzenia.
Co za ból, moja córko! Co za ból!”…
(z »Księgi Nieba«; DI Irmengard Haslinger – Do użytku prywatnego – tom 19; 31 sierpnia 1926 r.)
«Przyjdę i uzdrowię go». (Mt 8,7)
Czuję w sobie nieustanną Moc Bożego FIAT, która ogarnia mnie tak swoim panowaniem, że nie pozostawia mojej umierającej woli czasu na dokonanie choćby najmniejszego aktu. Szczyci się tym, że nie pozwala mojej woli umrzeć całkowicie, ponieważ gdyby to uczyniła, straciłaby Swój honor działania nad ludzką wolą, która, -choć żyje- dobrowolnie poddaje się(działaniu) witalnego Aktu Bożego FIAT nad sobą.
Moja Wola zadowala się życiem umierając, aby oddać życie i absolutne panowanie Najwyższej Woli, która zwyciężając w swoich Boskich Prawach, rozszerza Swoje granice i triumfuje nad umierającą wolą stworzenia.
Chociaż ona umiera, uśmiecha się i czuje się szczęśliwa i zaszczycona, że Boża Wola uttrzymuje w duszy Swoje pole działania. Kiedy tak czułam się pod panowaniem Boskiego FIAT, mój słodki Jezus poruszył się we mnie i powiedział do mnie:
„Mała córko Mojej Boskiej Woli, musisz wiedzieć, że są to absolutne prawa Mojego Bożego FIAT, posiadanie przywileju pierwszeństwa nad każdym aktem stworzenia – a kto odmawia Mu tego prawa, pozbawia Go Jego Boskich Praw, które należą Mu się z tytułu sprawiedliwości. Jest to bowiem Stwórca ludzkiej woli. Któż może ci powiedzieć, Moja córko, jak wiele zła może uczynić stworzenie, gdy dojdzie do punktu wycofania się z Woli swego Stwórcy? Zobacz, że wystarczył jeden akt wycofania się pierwszego człowieka z Naszej Bożej Woli. To wystarczyło, by zmienić losy ludzkich pokoleń i nie tylko to, ale i sam los Naszej Bożej Woli.
Gdyby Adam nie zgrzeszył, Słowo Przedwieczne, czyli Wola samego Ojca Niebiańskiego, powinno było przyjść chwalebnie na ziemię, triumfując i rządząc, widocznie w towarzystwie Swego Anielskiego zastępu, aby wszyscy mogli to zobaczyć. A blaskiem Swej Chwały i swoim pięknem oczarować i przyciągnąć wszystkich do siebie.
Zostałby ukoronowany na Króla i przyszedłby z berłem dowodzenia, aby być Królem i Głową rodziny ludzkiej, tak, że stworzenia oddałyby Mu wielki zaszczyt, mogąc powiedzieć: „Mamy Króla, który jest Człowiekiem i Bogiem”. Tym bardziej, że Twój Jezus nie miał zstąpić z Nieba, by zastać człowieka chorym. Gdyby nie odstąpił od Mojej Bożej Woli, to ani choroba duszy, ani ciała nie mogłyby istnieć. To ludzka wola, która prawie utopiła biedne stworzenie w cierpieniach.
FIAT był nietykalny przez wszelkie męki i tak samo powinien być człowiek.
Dlatego powinienem był przychodząc, znaleźć człowieka szczęśliwego i świętego wraz z obfitością dóbr, tak jak go stworzyłem. Skoro jednak chciał pełnić swoją wolę, zmienił Nasz los.
Ponieważ zostało postanowione, że mam zstąpić na ziemię, a gdy Boskość coś postanowi, nie ma nic, co mogłoby Ją powstrzymać. Zmieniłem więc tylko sposób i oblicze, ale zstąpiłem, lecz pod najpokorniejszą postacią, ubogi, bez ozdoby chwały, cierpiący i płaczący, obciążony wszystkimi nieszczęściami, i cierpieniami człowieka.
Wola ludzka sprawiła, że przyszedłem zastając człowieka nieszczęśliwym, ślepym, głuchym i niemym, pełnym wszelkiej nędzy. I musiałem wziąć je na Siebie, by go uzdrowić. A żeby ich nie przestraszyć, musiałem pojawić się jako jeden z nich, stać się ich bratem i dać im lekarstwa, i środki, które były potrzebne.
Wola ludzka ma więc moc uczynienia człowieka szczęśliwym lub nieszczęśliwym, zrobienia z niego świętego lub grzesznika, zdrowego lub chorego. Zobacz więc, że jeśli dusza postanowi zawsze, zawsze pełnić Moją Bożą Wolę i żyć w Niej, to przemieni swój los, a Moja Boża Wola “rzuci” się na stworzenie. Uczyni je swoją zdobyczą i obdarzy pocałunkiem Stworzenia. Zmieni jego postać i naturę, a przyciskając go do swojej piersi, powie do niego: „Odłóżmy wszystko na bok”. Przywrócony został dla ciebie i dla Mnie pierwszy czas Stworzenia. Wszystko będzie błogością między tobą, a Mną. Będziesz żyła w Naszym Domu, jako Nasze dziecko, w obfitości dóbr twego Stwórcy.
Słuchaj, Moja mała nowonarodzona Mojej Bożej Woli, gdyby człowiek nie zgrzeszył, nie wycofał się z Mojej Bożej Woli, przyszedłbym na ziemię, ale czy wiesz jak?
Pełen majestatu, tak, jak powstałem z martwych. Rzeczywiście połączyłem Moje Człowieczeństwo, podobne do człowieczego, ze Słowem Przedwiecznym, ale z tą różnicą, że Moje Zmartwychwstałe Człowieczeństwo było uwielbione, przyobleczone w światłość, nie podlegające ani cierpieniu, ani śmierci. Moje Człowieczeństwo jednak przed śmiercią dobrowolnie poddało się wszelkim cierpieniom. Więcej, byłem Mężem Boleści. A ponieważ człowiek nadal miał oczy zaślepione ludzką wolą, nadal był chory i(dlatego) niewielu było takich, którzy widzieli Mnie, jako Zmartwychwstałego, co służyło potwierdzeniu Mojego Zmartwychwstania.
Potem wstąpiłem do nieba, aby dać człowiekowi czas potrzebny na zażycie środków i leków, aby został uzdrowiony i zadysponował się do poznania Mojej Bożej Woli, aby żył nie według swojej, ale według Mojej. I tak będę mógł ukazać Się pełen majestatu i chwały pośród dzieci Mojego Królestwa.
Dlatego Moje Zmartwychwstanie jest potwierdzeniem FIAT VOLUNTAS TUA, jak w niebie tak, i na ziemi.
Po tak długim bólu, jaki cierpiała Moja Boża Wola przez tyle wieków, nie mając Swojego Królestwa na ziemi, swojego absolutnego panowania, sprawiedliwym było, że Moje Człowieczeństwo zabezpieczyło Jej Boskie Prawa i zrealizowało Mój i Jej(WB) pierwotny cel, jakim było utworzenie Swojego Królestwa pośród stworzeń.
Co więcej, aby jeszcze bardziej potwierdzić ci, jak ludzka wola przekształciła swój los i los Boskiej Woli w odniesieniu do Niej, musisz wiedzieć, że w całej historii świata tylko dwie osoby żyły z Bożej Woli, nie czyniąc nigdy swojej własnej: to była Najwyższa Królowa i Ja sam. A dystans, różnica między Nami, a innymi istotami jest nieskończona, tak bardzo, że nawet Nasze ciała nie pozostały na ziemi. Służyły one jako pałac dla Boskiego FIAT, a Boży FIAT czuł się nierozerwalnie związany z Naszymi Ciałami. Dlatego upomniał się o nie i swoją władzą uprowadził Nasze ciała wraz z Naszymi duszami do swojej Niebieskiej Ojczyzny. I po co to wszystko?
Cała przyczyna leży w tym, że Nasze ludzkie Wole nigdy nie miały żadnego aktu życia, ale całe panowanie i pole działania należało tylko do Mojej Bożej Woli. Jej Moc jest nieskończona, Jej ‘Miłość niezrównana.”
(31 marca 1929 r., Księga Nieba, tom 25,)
«Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. (Mt 8,8)
„Pogarda dla samego siebie jest wtedy godna pochwały, gdy jest dobrze przyodziana duchem wiary; jeśli jednak nie jest przyodziana duchem wiary, zamiast przynieść ci pożytek, może ci zaszkodzić.
W istocie, widząc siebie taką, jaką jesteś, nie byłabyś w stanie zrobić nic dobrego, bez zaufania, przygnębiona, nie odważyłabyś się zrobić kroku na drodze dobra.
Jeśli jednak oprzesz się na Mnie, tzn. przyobleczesz się duchem wiary – poznasz i wzgardzisz sobą, a jednocześnie, znając Mnie, będziesz pełna ufności, zdolna do wszystkiego z Moją pomocą.
I w ten sposób postępując, pójdziesz swoją drogą zgodnie z prawdą.”
Ileż dobrego zrobiły te słowa Jezusa w mojej duszy!
Zrozumiałam, że muszę wejść w moją nicość i poznać, kim jestem, ale nie mogę się tu zatrzymać, lecz natychmiast po poznaniu siebie muszę zanurzyć się w niezmierzonym morzu Boga i zatrzymać się tam, aby zaczerpnąć wszystkich łask, jakich potrzebuje moja dusza; w przeciwnym razie moja natura znuży się i demon będzie szukał środków, aby pogrążyć mnie w nieufności.
Chwała Panu zawsze i niech wszystko będzie na Jego chwałę!
(z „Księgi Nieba”; Do użytku prywatnego – tom 2; 26 maja 1899)
04.12.23
Montag der 1. Adventswoche (Mt 8,5-11)
„Herr, mein Diener liegt gelähmt zu Hause und hat große Schmerzen“ (Mt 8,5)
… Danach verstummte Er, ganz betrübt wegen des großen Unglücks, das der menschliche Wille in den Geschöpfen verursacht und sogar Gottes schönes Abbild entstellt hatte, das Er ihnen bei der Erschaffung eingegossen hatte und fügte seufzend hinzu:
„Meine Tochter, der menschliche Wille lähmt das Leben der Seele. Denn ohne meinen Willen kreist das göttliche Leben nicht in der Seele, das mehr als reines Blut die Bewegung, die Vitalität, den vollkommenen Gebrauch aller geistigen Fähigkeiten bewahrt, auf eine Art, dass diese gesund und heilig heranwächst und man in der Seele die Ähnlichkeit mit Uns erkennen kann.
Wie viele Seelen sind gelähmt ohne meinen Willen! Welch mitleiderregendes Schauspiel, die Menschengeschlechter fast alle in der Seele gelähmt zu sehen.
Daher sind sie unlogisch denkend, blind für das Gute, taub für die Wahrheit, stumm um sie zu lehren, träge zu heiligen Werken, unbeweglich, um den Weg des Himmels zu gehen, weil der menschliche Wille, der den Kreislauf meines Willens behindert, die allgemeine Lähmung in der Menschenseele bewirkt.
Es ist wie beim Leib, dessen Krankheiten zum Großteil, besonders die Lähmungen, wegen des mangelnden Blutkreislaufs verursacht sind. Wenn das Blut gut kreist, ist der Mensch robust und stark und erleidet keinerlei Unwohlsein.
Doch wenn der Blutkreislauf unregelmäßig wird, beginnen die Unpässlichkeiten, die Schwächen, die Schwindsucht, und wenn der Kreislauf sehr unregelmäßig wird, bleibt man gelähmt, weil das Blut, das nicht zirkuliert und schnell durch die Adern fließt, die großen Übel der menschlichen Natur bildet.
Was würden die Menschen nicht alles unternehmen, wenn sie wüssten, dass es eine Medizin für einen regelmäßigen Blutkreislauf gibt? Sie würden, wer weiß wohin gehen, um sie zu bekommen, damit ihnen kein Übel widerfahre.
Und doch gibt es das große Heilmittel meines Willens, um jegliches Übel der Seele zu vermeiden, um nicht im Guten gelähmt zu sein, sondern stark und kräftig in der Heiligkeit heranzuwachsen, aber wer ergreift es?
Es ist dies ein Heilmittel, das kostenlos gegeben wird, und die Menschen müssen auch nicht umherfahren, um es zu erhalten, sondern es ist im Gegenteil stets bereit, sich zu verschenken und sich zum geregelten Leben des Geschöpfs zu machen.
Welcher Schmerz, meine Tochter! Welcher Schmerz!“… (aus „Das Buch des Himmels“; Vorläufiger deutscher Text, aus dem Italienischen übersetzt von Studiengruppe Hl. Hannibal di Francia – DI Irmengard Haslinger – Für den privaten Gebrauch – Band 19; 31. August 1926)
„Jesus sagte zu ihm: Ich will kommen und ihn gesund machen“ (Mt 8,7)
…“Kleine Tochter meines Göttlichen Wollens, wisse, dass das Vorrecht über jeden geschöpflichen Akt das absolute Recht meines Göttlichen FIAT ist. Wer Ihm das Vorrecht verweigert, nimmt Ihm seine Göttlichen Rechte, die Ihm aus Gerechtigkeit geschuldet werden, da Es der Schöpfer des menschlichen Willens ist.
Wer beschreibt dir, meine Tochter, wie viel Böses ein Geschöpf tun kann, wenn es so weit kommt, sich dem Willen seines Schöpfers zu entziehen? Du siehst, es reichte ein Akt des Rückzugs des ersten Menschen aus unserem Göttlichen Willen, um das Schicksal der Menschengeschlechter zu verändern, und nicht nur das, sondern das Los unseres Göttlichen Willens selbst.
Hätte Adam nicht gesündigt, dann hätte das Ewige Wort, d.h. der Wille des Himmlischen Vaters selbst, glorreich, triumphierend und herrschend auf die Erde kommen sollen, sichtbar von seinem Engelheer begleitet, das alle sehen hätten sollen.
Mit dem Glanz seiner Glorie und seiner Schönheit hätte Er alle faszinieren und an sich ziehen sollen. Er wäre als König gekrönt und mit dem Zepter der Befehlsgewalt gekommen, um König und Haupt der Menschheitsfamilie zu sein, sodass diese die große Ehre gehabt hätten, sagen zu können: ‘Wir haben einen König, der Mensch und Gott ist’.
In der Tat, dein Jesus sollte nicht vom Himmel herabsteigen, um eine kranke Menschheit vorzufinden. Denn hätte er sich nicht aus meinem Göttlichen Willen zurückgezogen, so hätte es weder Krankheiten der Seele noch des Leibes gegeben, da es [nur] der menschliche Wille war, der das arme Geschöpf gleichsam in Leiden ertränkte.
Das FIAT war unantastbar für jeglichen Schmerz und so sollte auch der Mensch sein. So sollte Ich den Menschen glücklich, heilig und in der Fülle der Güter antreffen, mit der Ich ihn erschaffen hatte. Da er aber seinen eigenen Willen tun wollte, verwandelte er unser Los.
Und da es festgesetzt worden war, dass Ich auf die Erde herabsteigen sollte – und wenn die Gottheit etwas beschließt, kann Sie nichts davon abbringen – so änderte Ich nur die Art und die Erscheinung, aber Ich stieg herab – doch unter demütigster Verkleidung: arm, ohne jegliche glorreiche Ausstattung, leidend und weinend und beladen mit allen menschlichen Armseligkeiten und Leiden.
Der menschliche Wille bewirkte, dass Ich den Menschen unglücklich, blind, taub und stumm und voll von allen Armseligkeiten vorfand. Um ihn zu heilen, musste Ich all dieses Elend auf Mich nehmen, und um ihnen keine Angst einzujagen, musste Ich Mich als einer von ihnen zeigen, ihr Bruder werden und ihnen die nötigen Medikamente und Heilmittel verabreichen.
So hat der menschliche Wille die Macht, den Menschen glücklich oder unglücklich, einen Heiligen oder einen Sünder, einen Gesunden oder einen Kranken aus ihm zu machen.
Du siehst also, wenn sich die Seele entschließt, immer, immer meinen Göttlichen Willen zu tun und in Ihm zu leben, wird sie ihr Schicksal ändern. Mein Göttlicher Wille wird sich über die Seele stürzen, sie zu seiner Beute machen, und indem Er ihr den Kuss der Erschaffung gibt, wird Er Aussehen und Art verändern.
Sie an seine Brust drückend, wird Er zu ihr sagen: ‘Lass uns alles beiseitestellen. Die erste Zeit der Schöpfung ist für dich und für Mich zurückgekehrt. Alles wird Glückseligkeit sein zwischen dir und Mir, du wirst in unserem Haus als unsere Tochter wohnen, in der Überfülle der Güter deines Schöpfers.‘
Höre, meine kleine Neugeborene meines Göttlichen Willens, hätte der Mensch nicht gesündigt und sich nicht aus meinem Göttlichen Willen zurückgezogen, so wäre Ich auf die Erde gekommen, aber weißt du, wie?
Voller Majestät, wie Ich von den Toten auferstand, dass Ich zwar meine mit dem Ewigen Wort vereinte Menschheit hatte, die der eines Menschen ähnlich war – aber wie verschieden war doch meine auferstandene Menschheit: verherrlicht, mit Licht bekleidet und weder dem Leiden noch dem Tod unterworfen! Vor dem Tod war meine Menschheit jedoch allen – wenn auch freiwilligen – Leiden unterworfen, ja Ich war sogar der Mann der Schmerzen.
Und da der Mensch seine Augen immer noch durch den menschlichen Willen geblendet hatte, und er somit immer noch krank war, waren es nur wenige, die Mich als Auferstandenen sahen – was zur Bekräftigung meiner Auferstehung diente.
Dann stieg Ich zum Himmel empor, um dem Menschen die [nötige] Zeit zu gewähren, damit er kraft der Heilmittel und Medikamente gesunde und sich disponiere, meinen Göttlichen Willen kennenzulernen, um nicht von seinem eigenen, sondern von Meinem zu leben.
So werde Ich Mich voller Majestät und Glorie inmitten der Kinder meines Reiches zeigen können. Darum ist meine Auferstehung die Bestätigung des „FIAT VOLUNTAS TUA wie im Himmel so auf Erden“.
Nach einem so langen Schmerz, den mein Göttlicher Wille über so viele Jahrhunderte erduldete, wo Er nicht sein Reich und seine absolute Herrschaft auf Erden hatte, war es gerecht, dass meine Menschheit seine Göttlichen Rechte in Sicherheit brachte. Und es war gerecht, dass sie meinen und seinen primären Zweck verwirklichte, nämlich sein Reich unter den Menschen zu errichten.
Um überdies noch mehr zu untermauern, wie sehr der menschliche Wille sein eigenes Los und das meines Willens in seiner Hinsicht verwandelt hat, sollst du wissen, dass in der ganzen Weltgeschichte nur zwei Personen vom Göttlichen Willen gelebt haben, ohne je ihren eigenen zu tun: die Höchste Königin und Ich Selbst.
Der Abstand, der Unterschied zwischen Uns und den anderen Geschöpfen ist unendlich, sodass nicht einmal unsere Körper auf der Erde blieben.
Sie hatten dem Göttlichen FIAT als Palast gedient, und Dieses fühlte sich unzertrennlich von unseren Körpern und beanspruchte daher unsere Körper und entführte sie mit seiner herrschenden Kraft, zugleich mit unseren Seelen, in sein Himmlisches Vaterland.
Und warum all das? Der ganze Grund dafür liegt darin, dass unser menschlicher Wille nie einen Akt des Lebens hatte, sondern die ganze Herrschaft und das Handlungsfeld allein meinem Göttlichen Willen gehörten.
Seine Macht ist unendlich, seine Liebe ist unübertrefflich.“… (aus „Das Buch des Himmels“; Vorläufiger deutscher Text, aus dem Italienischen übersetzt von Studiengruppe Hl. Hannibal di Francia – DI Irmengard Haslinger – Für den privaten Gebrauch – Band 25; 31. März 1929)
„Herr, ich bin es nicht wert, dass du mein Haus betrittst; sprich nur ein Wort, dann wird mein Diener gesund“ (Mt 8, 8)
„Verachtung deiner selbst ist dann lobenswert, wenn sie gut mit dem Geist des Glaubens bekleidet ist; doch wenn sie nicht mit dem Geist des Glaubens umhüllt ist, kann sie dir, anstatt dir Gutes zu tun, Schaden zufügen.
Tatsächlich wärest du, dich so zu sehen wie du bist, unfähig, irgendetwas Gutes zu tun, ohne Vertrauen (entmutigt), bedrückt, würdest nicht wagen, einen Schritt auf dem Weg des Guten zu tun.
Aber wenn du dich an Mich lehnst, d.h., dich mit dem Geist des Glaubens kleidest – wirst du dich selbst kennen und verachten, und zugleich, indem du Mich kennst, voll Vertrauen sein, alles mit Meiner Hilfe tun können.
Und so, wenn du auf diese Weise handelst, wirst du entsprechend der Wahrheit deinen Weg gehen.“
Wie viel Gutes bewirkten diese Worte Jesu in meiner Seele! Ich verstand, dass ich in meine Nichtigkeit eintreten musste und wissen, wer ich bin, doch ich durfte hier nicht stehen bleiben, sondern gleich nachdem ich mich erkannt habe, muss ich in das unermessliche Meer Gottes eintauchen und dort Halt machen, um alle Gnaden zu schöpfen, die meine Seele benötigt; sonst ermattet meine Natur, und der Dämon wird sich um Mittel umsehen, um mich in das Misstrauen zu stürzen.
Der Herr sei stets gepriesen, und möge alles zu seiner Ehre sein! (aus „Das Buch des Himmels“; Vorläufiger deutscher Text, aus dem Italienischen übersetzt von Studiengruppe Hl. Hannibal di Francia – DI Irmengard Haslinger – Für den privaten Gebrauch – Band 2; 26. Mai 1899)
„Amen, das sage ich euch: Einen solchen Glauben habe ich in Israel noch bei niemand gefunden“ (Mt 8,10)
… Während ich nun den Beichtvater sah, erinnerte ich mich, dass er mir aufgetragen hatte, über den Glauben zu schreiben, auf die Art, wie der Herr über diese Tugend zu mir gesprochen hatte.
Als ich darüber nachdachte, zog mich der Herr in einem Augenblick so sehr an Sich, dass ich mich außerhalb meiner selbst fühlte, am Firmament, zusammen mit Jesus, und Er sagte mir genau diese Worte: „Glaube ist Gott.“
Doch diese zwei Worte enthielten ein unermessliches Licht, dass man sie unmöglich erklären kann, ich werde aber tun, was ich kann. Im Wort „Glaube“ begriff ich, dass der Glaube Gott selbst ist.
Wie die materielle Speise dem Körper Leben gibt, damit er nicht stirbt, so gibt der Glaube der Seele Leben – ohne Glauben ist die Seele tot.
Der Glaube belebt, er heiligt, er vergeistigt den Menschen und lässt ihn die Augen fest auf das Höchste Wesen gerichtet halten, solcherart, dass er nichts von den Dingen hier unten erfährt, und wenn er sie erfährt, dann erfährt er sie in Gott.
O, die Seligkeit einer Seele, die vom Glauben lebt! Ihr Flug richtet sich stets zum Himmel. In allem, was ihr widerfährt, betrachtet sie sich in Gott, und zwar so: in Trübsalen erhebt sie der Glaube zu Gott und sie betrübt sich nicht, noch weniger beklagt sie sich, da sie weiß, dass sie nicht hier ihre Freuden finden soll, sondern im Himmel.
Und wenn Freude, Reichtümer und Annehmlichkeiten sie umgeben, dann erhebt sie der Glaube zu Gott, und sie sagt sich: „O, wie viel zufriedener und reicher werde ich im Himmel sein!“
So fühlt sie sich durch diese irdischen Dinge belästigt, sie verachtet sie und legt sie unter ihre Füße. Mir scheint eine Seele, die vom Glauben lebt, ähnlich wie eine Person zu sein, die Millionen an Geld besitzt und auch ganze Königreiche, und jemand anderer will ihr einen Cent anbieten.
Was würde sie sagen? Würde sie ihn nicht verschmähen und dem anderen ins Gesicht schleudern? Ich füge hinzu: und wenn dieser Cent ganz schmutzig wäre, wie die irdischen Dinge es sind? Mehr noch: wenn dieser Cent nur eine Leihgabe wäre?
Diese Person würde sagen: „Ich genieße und besitze unermessliche Reichtümer, und du wagst mir diesen elenden Cent anzubieten, so schmutzig, und nur für kurze Zeit?“ Ich glaube, sie würde rasch ihren Blick von ihm abwenden und die Gabe nicht annehmen.
So macht es die Seele, die vom Glauben lebt, in Anbetracht der irdischen Dinge. Nun, kehren wir wieder zum Thema der Speisen zurück: durch das Aufnehmen der Nahrung wird der Körper nicht nur erhalten, sondern nimmt an der Substanz der Speisen teil, welche sich in den Körper selbst umwandeln.
Dasselbe gilt für die Seele, die vom Glauben lebt: weil der Glaube Gott Selbst ist, kommt die Seele so weit, von Gott selbst zu leben; und indem sie sich mit Gott ernährt, nimmt sie an der Substanz Gottes teil; und durch die Teilnahme an Ihm wird sie Ihm ähnlich und wird in Gott selbst umgewandelt.
Deshalb gilt für eine Seele, die vom Glauben lebt: wie Gott heilig ist, so ist die Seele heilig; wie Er mächtig ist – so ist die Seele mächtig; wie Gott weise, stark und gerecht ist, so ist die Seele weise, stark und gerecht; und so ist es mit allen anderen Eigenschaften Gottes.
Kurzum, die Seele wird ein kleiner Gott. O, wie selig ist diese Seele auf Erden, um noch seliger im Himmel zu sein!
Ich verstand auch, dass die Worte, die der Herr seinen geliebten Seelen sagt, d.h. „Ich werde dich im Glauben Mir anvermählen“ – nichts Geringeres bedeuten als dass der Herr in dieser mystischen Vermählung die Seelen mit seinen eigenen Tugenden ausstatten wird.
Mir scheinen sie wie zwei Anvertraute zu sein, die ihren Besitz zusammenlegen, so können die Habseligkeiten des einen nicht länger von jenen des anderen unterschieden werden, und beide werden ihre Eigentümer. In unserem Fall jedoch ist die Seele arm, und alle Güter kommen vom Herrn, der sie an all seinen Besitztümern teilhaben lässt.
Das Leben der Seele ist Gott, der Glaube ist Gott; und wenn die Seele Glauben besitzt, wird sie alle ihre anderen Tugenden in sich aufpfropfen, sodass der Glaube wie der König in ihrem Herzen ist, und die anderen Tugenden bleiben um ihn herum wie Untertanen, die dem Glauben dienen. So sind die Tugenden selbst ohne Glauben, leblose Tugenden.
Mir scheint, dass Gott dem Menschen den Glauben auf zweifache Weise vermittelt: erstens durch die heilige Taufe; zweitens, wenn der erhabene Gott, einen Teil seiner Substanz in der Seele freisetzend, ihr die Kraft vermittelt, Wunder zu tun, wie die Toten aufzuerwecken, die Kranken zu heilen, die Sonne anzuhalten, und anderes.
O, wenn die Welt Glauben hätte, sie würde sich in ein irdisches Paradies verwandeln! O, wie hoch und erhaben ist der Flug der Seele, die sich im Glauben übt!
Mir scheint, dass die Seele, die sich im Glauben übt, wie jene kleinen scheuen Vögel handelt, die, aus Angst, von Jägern gefangen zu werden oder von einer anderen Schlinge, ihre Wohnstatt im Wipfel der Bäume oder an hohen Stellen errichten.
Wenn sie dann Nahrung zu sich nehmen müssen, kommen sie herunter, fressen die Nahrung und fliegen sofort in ihr Nest zurück. Und einige noch schlauere packen die Nahrung und verzehren sie nicht am Boden, sondern tragen sie zur Sicherheit auf die Baumwipfel empor, um sie dort zu fressen.
So ist die Seele, die vom Glauben lebt: sie ist so vorsichtig bezüglich der irdischen Dinge, dass sie diese aus Angst vor Schlingen kaum eines Blickes würdigt.
Ihre Wohnung ist hoch oben, d.h. über allen Dingen der Erde, und besonders in den Wunden Jesu Christi; und aus diesen seligen Räumen heraus seufzt, weint, betet und leidet sie zusammen mit ihrem Bräutigam Jesus über die Lage und das Elend, in dem die Menschheit liegt.
Während sie in diesen Höhlen der Wunden Jesu lebt, verleiht ihr der Herr einen Teil seiner Tugenden, und die Seele empfindet diese Tugenden in sich wie die eigenen.
Obwohl sie diese als ihre eigenen sieht, erkennt sie, dass ihr der Besitz geschenkt wurde und der Herr sie ihr übermittelt hat. Sie ist wie eine Person, die ein großes Geschenk erhalten hat, das sie zuvor nicht hatte. Was tut sie?
Sie nimmt es an sich und macht sich zu seinem Eigentümer; jedes Mal jedoch, wenn sie es anblickt, sagt sie sich: „Das gehört mir, aber es wurde mir von diesem und jenem gegeben.“ (aus „Das Buch des Himmels“; Vorläufiger deutscher Text, aus dem Italienischen übersetzt von Studiengruppe Hl. Hannibal di Francia – DI Irmengard Haslinger – Für den privaten Gebrauch – Band 2; 28. Februar 1899)
———————
Nachdem ich bitterste Tage der Tränen, der Entbehrung und des Schweigens durchgemacht habe, kann mein armes Herz nicht mehr.
Die Marter, außerhalb meiner Mitte, Gott, zu sein, ist so groß, dass ich ständig zermalmt werde inmitten dichter Wogen eines wütenden Sturmes, und in einem Zustand großer Gewalt bin, sodass ich in jedem Augenblick den Tod erleide, und was noch schlimmer ist, ich kann nicht sterben.
Als ich mich in dieser Lage befand, ließ Er sich für eine kleine Weile sehen und sagte mir: „Meine Tochter, wenn die Seele in allen Dingen den Willen eines anderen tut, sagt man, dass sie Vertrauen in diese Person hat, deshalb lebt sie von dem Willen jemandes anderen, und nicht von ihrem eigenen. So sage Ich, wenn die Seele meinen Willen in allem tut, dass sie Glauben hat.
So sind also der Göttliche Wille und der Glaube Zweige, die vom selben Stamm hervorgebracht werden; und da der Glaube einfach ist, bringen der Glaube und der Göttliche Wille einen dritten Zweig hervor, jenen der Einfachheit.
Und so erwirbt die Seele die Eigenschaften einer Taube in allem zurück. Willst du nicht meine Taube sein?“… (aus „Das Buch des Himmels“; Vorläufiger deutscher Text, aus dem Italienischen übersetzt von Studiengruppe Hl. Hannibal di Francia – DI Irmengard Haslinger – Für den privaten Gebrauch – Band 4; 22. November 1901)
———————
Ich war weiterhin in meinem gewöhnlichen Zustand; sobald ich meinen anbetungswürdigen Jesus sah, sprach ich zu Ihm: „Mein Herr und mein Gott.“ Er setzte fort:
„Gott, Gott, Gott allein. Tochter, der Glaube lässt Gott erkennen, aber das Vertrauen lässt Ihn finden, so ist der Glaube ohne Vertrauen ein unfruchtbarer Glaube.
Obwohl der Glaube unermessliche Reichtümer besitzt, mit denen sich die Seele bereichern kann, bleibt sie immer arm, und es fehlt ihr alles, wenn sie kein Vertrauen hat.“… (aus „Das Buch des Himmels“; Vorläufiger deutscher Text, aus dem Italienischen übersetzt von Studiengruppe Hl. Hannibal di Francia – DI Irmengard Haslinger – Für den privaten Gebrauch – Band 6; 29. Juli 1904)