WYBRANE TEKSTY Z KSIĘGI NIEBA

UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO -C-(J 14, 15–16.23b–26) 

„Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moje słowo, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego mieszkać” (J 14, 23).

Posłuchaj Mnie, moja córko. Nasze najwyższe Dobro, Jezus, wstąpił do Nieba i znajduje się przed swoim Niebieskim Ojcem, aby się wstawiać za swoimi dziećmi i pozostawionymi na ziemi braćmi. Z Ojczyzny Niebieskiej spogląda na wszystkich, nikt Mu nie umyka. Jego miłość jest tak wielka, że pozostawia jeszcze na ziemi swoją Mamę jako pocieszenie, pomoc, nauczycielkę i towarzyszkę swoich i moich dzieci. Musisz wiedzieć, że gdy mój Syn wstąpił do Nieba, Ja pozostałam z apostołami w Wieczerniku, oczekując na Ducha Świętego. Wszyscy byli wokół Mnie skupieni i wspólnie się modliliśmy. Nie robili nic bez skonsultowania się ze Mną. Och, jak uważnie Mnie słuchali, gdy zabierałam głos, aby ich pouczyć lub opowiedzieć jakąś historyjkę o moim Synu, której nie znali, jak na przykład: szczegóły o Jego narodzinach, Jego dziecięce łzy, Jego gesty miłości, wydarzenia w Egipcie i tyle wspaniałych rzeczy ukrytego życia w Nazarecie. Byli zachwyceni, słuchając tak wiele niespodzianek i tak wiele nauk, które Mi dał, a które miały służyć im, ponieważ mój Syn o sobie samym nie mówił apostołom nic albo bardzo niewiele. Mnie pozostawił obowiązek powiedzenia im, jak bardzo ich kochał, i o szczegółach, które znała tylko Jego Mama. Tak więc, moja córko, byłam pośród apostołów czymś więcej niż słońce w pełni dnia, byłam kotwicą, sterem i barką, w której odnajdywali schronienie, w której byli bezpieczni i osłonięci przed wszelkim niebezpieczeństwem. Mogę więc powiedzieć, że na moich matczynych kolanach dałam życie rodzącemu się Kościołowi, a moje ramiona były barką, która prowadziła go ku bezpiecznej przystani i która nadal go prowadzi. Tak więc nadszedł czas, w którym zstąpił do Wieczernika Duch Święty, obiecany przez mojego Syna. Co za przemiana, moja córko! Gdy zostali Nim napełnieni, zdobyli nową wiedzę, niezwyciężoną siłę i żarliwą miłość. Wstąpiło w nich nowe życie, które sprawiło, że stali się mężni i odważni, tak iż rozeszli się po całym świecie, aby rozpowszechniać Odkupienie i oddać życie za swojego Mistrza. Ja pozostałam z ukochanym Janem i byłam zmuszona opuścić Jerozolimę, ponieważ rozpoczął się grad prześladowań. Moja najdroższa córko, musisz wiedzieć, że Ja nadal prowadzę w Kościele moje nauczanie i nie ma niczego, co by ode Mnie nie pochodziło. Chciałabym oddać całe moje życie z miłości do moich dzieci i karmić je moim matczynym mlekiem. A teraz, w tych czasach, chcę okazać jeszcze bardziej szczególną miłość, odsłaniając, jak całe moje życie kształtowane było w królestwie Woli Bożej. Dlatego wzywam cię na moje kolana, w moje matczyne ramiona i tworzę dla ciebie barkę, abyś mogła być bezpieczna, żyjąc w morzu Woli Bożej. Nie mogłabym ci udzielić większej łaski. Och, proszę cię, spraw radość swojej Mamie. Przybądź, aby żyć w tym tak świętym królestwie. A gdy spostrzeżesz, że twoja wola chciałaby ożyć, przyjdź i schroń się w bezpiecznej barce moich ramion, mówiąc do Mnie: „Moja Mamo, moja wola chce mnie zdradzić. Tak więc oddaję ją Tobie, abyś w jej miejsce umieściła Wolę Bożą”. Och, jak bardzo będę szczęśliwa, mogąc powiedzieć: „Moja córka całkowicie do Mnie należy, gdyż żyje Wolą Bożą”. Sprawię, że Duch Święty wstąpi w twoją duszę i wypali w tobie wszystko co ludzkie, a swoim orzeźwiającym tchnieniem zapanuje nad tobą i utwierdzi cię w Woli Bożej.

(Lekcja 30 Królowej Nieba z:” Dziewica Maryja w Królestwie Woli Bożej.”)

……………………………………

Moje przywiązanie do Fiat trwa nadal. Czuję Jego wszechmocny oddech, który tchnie we mnie. Pragnie, aby Jego życie we mnie wzrastało i wypełniało mnie tak bardzo, że moje ludzkie jestestwo pozostanie tylko powłoką, która Go okrywa.

Potem zastanawiałam się: „Co więc zyskuje ta Boża Wola, która tak bardzo pragnie uformować swoje życie w stworzeniu, że dla osiągnięcia swego celu porusza niebo i ziemię? A jaka jest różnica między Wolą Bożą, jako życiem, a Wolą Bożą jako działaniem?

Wtedy mój zawsze łaskawy Jezus wziął mnie w ramiona i przemówił do mnie z nieopisaną dobrocią: „Moja błogosławiona córko, nie ma nic piękniejszego, bardziej świętego, bardziej pożądanego, nic, co by nas bardziej cieszyło i wysławiało niż to, gdy w duszy formujemy Życie Naszej Boskiej Woli: Tworzymy w niej Nasz mały Raj, do którego chętnie zstępuje i zamieszkuje w nim Nasz Najwyższy Byt. Widzisz, zamiast jednego raju mamy dwa, w których znajdujemy nasze harmonie, piękno, które nas zachwyca, i czyste radości, które podwajają naszą rozkosz, ponieważ w ograniczonych granicach stworzenia uformowaliśmy kolejne Nasze Życie. W tym raju, choć małym, znajdujemy wszystko, do czego zdolne jest stworzenie. Wszystko należy do Nas, tak, znajdujemy nawet małość, która czyni Nas jeszcze bardziej zakochanymi. 

Podziwiamy naszą boską sztukę, która dzięki Naszej Mocy zamknęła to, co wielkie, w tym, co małe. W Naszym niejako – labiryncie Miłości – przekształciliśmy rzeczy: wielkie w małe, a małe w wielkie. Bez boskiego cudu z Naszej strony nie moglibyśmy stworzyć w duszy ani Naszego Życia, ani Naszego Raju. 

Czy wydaje ci się to bez znaczenia, że mamy jeszcze jedno własne życie i podwójny raj do dyspozycji, abyśmy mogli cieszyć się jeszcze większym szczęściem? Powinnaś wiedzieć, że ani niebo, ani słońce, ani całe stworzenie nie kosztuje Nas tak wiele, ani nie poświęcamy tyle kunsztu i mistrzostwa, ani tyle miłości, ile wtedy, gdy formujemy Nasze Życie w duszy.

To życie składa się wyłącznie z Naszej Woli i jest dla nas kolejnym Rajem, w którym możemy panować według Naszej Woli i smakować nasze rozkosze. Niebo, słońce, morze, wiatr i wszystko inne mówią o Tym, który je stworzył, wskazują na Nas, czynią Nas znanymi i chwalą Nas. Nie dają nam jednak naszego własnego życia ani nie przygotowują dla Nas kolejnego raju.Nie dają nam jednak życia należącego do nas ani nie przygotowują dla nas kolejnego raju. Są raczej na służbie temu lub tej, w którym lub w której nasza ojcowska dobroć podjęła się zadania kształtowania naszego życia.

Formowanie Naszego Życia w tej duszy kosztuje Nas bardzo wiele: Nasz Fiat stosuje aktywną i powtarzającą się właściwość swojego ciągłego, jednego Aktu Naszej Woli wobec tej błogosławionej duszy, aby osłonić ją Swoją Mocą, w taki sposób, że jedno Fiat (nie czeka na „zakończenie”) następnego: gdy(tylko) Fiat tchnie na duszę, mówi do niej Fiat; gdy jej dotyka, powtarza Fiat; gdy obejmuje duszę, korzysta ze swojego działającego Fiat, modeluje ją i przenika niejako Jego Boskim Życiem.

Swoim oddechem tworzy niejako swoje życie w duszy, a swoją twórczą Mocą odnawia duszę i tworzy w niej swój mały Raj. Czego w nim nie znajdziemy? Wystarczy ci powiedzieć, że znajdujemy wszystko, co chcemy, a to dla Nas znaczy wszystko.

Widzisz więc wielką różnicę między Wolą Bożą, która jest życiem, a tą, która jest działaniem: jako życie wszystkie dobra i cnoty, modlitwa, miłość i świętość przekształcają się w naturę duszy.

Są to źródła, które w niej powstają i zawsze wytryskują, tak że czuje w sobie naturę miłości, cierpliwości i świętości.  Jest to podobne do sposobu, w jaki naturalnie i bez wysiłku postrzega ona umysł, który myśli, oko, które widzi, usta, które mówią. Wszystko to zresztą Bóg umieścił w jej naturze, a dusza może z tego korzystać, jak chce, jako właściciel.

Zatem, jeśli posiada Bożą Wolę jako życie, wszystko jest święte i sakralne, trudy kończą się, a skłonność do zła znika. Nawet jeśli dusza wykonuje różne akty i raz czyni to, a raz tamto, to jednocząca zdolność Mojej Woli łączy wszystkie te akty razem, i czyni z nich jeden Akt.

Ma ona teraz tyle różnych piękności, ile dusza dokonała aktów. Dusza spostrzega wreszcie, że Bóg należy całkowicie do niej i że w nadmiarze swej miłości oddał się we władzę duszy na Mocy Boskiej Woli, którą posiada ona jako życie. Postrzega Go jako swój „owoc (łona)”, niejako swojego potomka, i wychowuje Go z tak delikatną miłością i głęboką adoracją, że pozostaje jakby naturalnie pochłonięta swoim Stwórcą, Który należy już całkowicie do Niej.

Odczuwa tak wielką miłość i błogość, że nie może tego pojąć i dlatego chętnie daje wszystkim Wolę Bożą jako życie, aby wszyscy byli szczęśliwi i święci.

Inaczej jest z duszą, która nie posiada Jej jako życia, lecz jedynie jako cnotę i działanie. Wszystko jest dla niej uciążliwe, a dobro odczuwa tylko chwilowo i zależnie od okoliczności.

Jeśli okoliczności się zmieniają, czuje się ona pozbawiona(pusta) dobra, a ta pustka rodzi niestałość, zmienność charakteru i znużenie. Odczuwa swoją nieszczęśliwą ludzką wolę i ani nie cieszy się pokojem, ani nie może dać pokoju innym. Odczuwa dobro niejako, jak „zwichniętą” lub częściowo odciętą część ciała, z której nie może korzystać i jest zdana na korzystanie z innych kończyn.

Jeśli ktoś nie żyje zgodnie z Moją Wolą, czyni siebie niewolnikiem i odczuwa cały ciężar niewolnictwa”.

(Księga Nieba; do użytku prywatnego – tom 32; 15 października 1933)