WYBRANE TEKSTY Z KSIĘGI NIEBA

Sobota w Oktawie Wielkanocy (Mk 16,9-15)

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. 10 Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. 11 Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć.12 Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. 13 Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.

14 W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.15 I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!

“Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia.” (Mk 16,9)

Mój Jezu, po Zmartwychwstaniu nie odchodzisz, aby pójść do Nieba; to potwierdza mi, że chcesz ustanowić Królestwo Twojej Bożej Woli pośród stworzeń, a ja nie opuszczam Cię ani na chwilę.

Podążam za Tobą krok w krok z moim „kocham Cię”, gdy ukazujesz się jako zmartwychwstały swojej Mamie; poprzez tę radość, którą oboje przeżyliście, proszę Cię z coraz większą natarczywością o Królestwo Twojego Fiat…., podczas gdy ukazujesz się Magdalenie, apostołom, moje „kocham cię” towarzyszy Ci i prosi, aby Twoja Boża Wola została poznana w szczególny sposób przez kapłanów, którzy z kolei uczynią Ją znaną całemu światu, jako nowi apostołowie… 

(z „Krążenia duszy w Królestwie Boskiej Woli” według pism Sługi Bożej Luizy Piccarrety; Godzina dwudziesta czwarta)

  “Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć.” (Mk 16,11)

Dziś rano poczułam w sobie lęk, że to może nie Jezus, ale demon, który chciał mnie zwieść. Jezus przyszedł, a gdy zobaczył mnie w tym lęku, powiedział do mnie:

„Pokora jest zabezpieczeniem [strażą] dla niebiańskich łask. Pokora przyodziewa duszę w takie bezpieczeństwo, że sztuczki przeciwnika nie mogą do niej przeniknąć. Pokora zabezpiecza wszystkie łaski niebiańskie, tak że tam, gdzie widzę pokorę, pozwalam bez zastrzeżeń spływać wszelkim łaskom niebiańskim.

Dlatego nie kłopocz się z tego powodu, lecz raczej prostym spojrzeniem patrz zawsze w siebie, czy jesteś przyobleczona piękną pokorą i nie martw się o nic innego.”

Następnie pokazał mi wiele osób konsekrowanych życia zakonnego, a wśród nich kapłanów – nawet takich, którzy prowadzili święte życie. 

Jednak chociaż byli dobrzy, brakowało im ducha prostoty i wiary w tak wiele łask, i wiele sposobów, jakich Pan używa [w postępowaniu] z duszami. 

Jezus powiedział do mnie: „Komunikuję się zarówno z pokornymi, jak i z prostymi, bo oni natychmiast wierzą w Moje łaski i bardzo je cenią, choć są nieuczeni i ubodzy.

Ale z tymi innymi, jak widzisz, jestem bardzo powściągliwy, bo pierwszym krokiem, który zbliża duszę do Mnie, jest wiara; dlatego zdarza się, że ci, przy całej swojej nauce, nauczaniu, a nawet świętości, nigdy nie doznają promienia niebiańskiego światła, to znaczy, że idą dalej drogą naturalną i nigdy nie dochodzą tak daleko, nawet w najmniejszym stopniu, by dotknąć tego, co nadprzyrodzone.

To jest też powód, dla którego w ciągu Mojego śmiertelnego Życia nie było wśród moich uczniów uczonego, kapłana ani możnego człowieka, lecz tylko niewykształceni i pochodzący z niskich środowisk – ci bowiem byli pokorniejsi i prości, a także bardziej skłonni do składania dla Mnie wielkich ofiar.” 

(z „Księgi Nieba”; tom 2; 19 maja 1899)

W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.(Mk 16,14)

… Teraz, gdy pisałam, pomyślałam sobie: „Zanim zacznę pisać pewne małe rzeczy, które Jezus mi mówi, wydają mi się bardzo mało ważne i dlatego nie wydaje mi się konieczne, aby je przelać na papier.

Ale w miarę pisania zmienia się sposób i scena, według których Jezus je we mnie układa, i wydają mi się one małe w swej formie, jak się objawiają, ale bardzo ważne w treści.

Skoro tak jest, to jaki rachunek złożą przed Bogiem ci, którzy mieli i mają nade mną władzę, jeśli w posłuszeństwie nie nakazali mi pisać? Ileż to rzeczy zaniechałam, skoro mi tego nie nakazano!”.

Wtedy Jezus poruszył się we mnie i powiedział: „Córko, na pewno będą musieli odpowiadać przede Mną. Jeśli wierzą, że to Ja jestem, to rozliczenie będzie bardzo surowe, bo wierzyć, że to Ja jestem, a nie brać pod uwagę nawet jednego Mojego Słowa, to jest tak, jakby chcieli stłumić morze dóbr(przeznaczonych) dla dobra ludzi, gdyż Moje Słowo zawsze wypływa z Mocy Stwórczej.

Rzeczywiście, wymówiłem FIAT przy Stworzeniu i rozpostarłem niebo usiane niezliczonymi milionami gwiazd, kolejnym FIAT utworzyłem słońce. Nie wypowiedziałem dwudziestu słów, aby uformować tak wiele rzeczy w stworzeniu, ale wystarczył Mi jeden FIAT.

Tak więc Moje Słowo nadal zawiera swoją twórczą Moc i nie mogą wiedzieć, czy Moje Słowo ma na celu uformowanie nieba, gwiazdy, morza, czy słońca dla dusz.

Jeśli nie biorą tego pod uwagę i nie ukazują ludziom Moich Słów, to w końcu spychają to niebo, słońce, gwiazdy i morze, które mogłyby zrobić tyle dobrego dla stworzeń, z powrotem do Mnie. 

Szkody z tego wynikające obciążą tego, który nie poczuł się do odpowiedzialności w tej sprawie i zdusił we Mnie Moje Słowo.

Ale jeśli nie wierzą [że Ja tutaj przemawiam], to jeszcze gorzej, bo są tak ślepi, że nie mają oczu, by zobaczyć słońce Mojego Słowa, a niewiara doprowadza ich do uporu i zatwardziałości serca.

Wiara natomiast zmiękcza serce i usposabia je do poddania się łasce, a także daje mu wnikliwość do zrozumienia Moich Prawd.” 

(z „Księgi Nieba”; Do użytku prywatnego – tom 20; 9 lutego 1927)

…………………………….

(…) „Córko moja, napełniasz Moją ucztę, bo kiedy komunikuję jakąś Prawdę, czynię to, bo chcę ze stworzeniem celebrować ucztę. Ale jeśli ono nie ufa Mi w pełni i wątpi, to świętowanie zostaje przerwane i zamienia się w gorycz.

Jestem jak jeden z dwóch zaufanych przyjaciół: ponieważ bardzo kocha swojego przyjaciela, chce wylać własne serce do serca przyjaciela i [w takiej mierze], w jakiej zwierza mu się ze swoich tajemnic i ukrytych radości, wtajemnicza go we wszystko, co posiada.

Ale przyjaciel, który go słucha, daje mu do zrozumienia, że mu nie wierzy i wątpi w to, co on(ten drugi) mu mówi. To zasmuca [pierwszego] przyjaciela i zamienia jego szczere uczucia w smutek; prawie żałuje, że mu się zwierzył i wycofuje się pełen goryczy.

Jeśli jednak przyjaciel mu wierzy, to nie tylko nie zadaje mu goryczy ale uczestniczy w jego dobrach. Świętują razem radości, które ten posiada, a ich przyjaźń zostaje związana podwójnymi więzami miłości.

Tak właśnie jest w Moim przypadku: ponieważ Ja kocham – nawet bardziej niż przyjaciela – tę, którą wybrałem na Moją małą sekretarkę, chcę wylać Moje Serce. Chcę jej powierzyć Moje tajemnice i radości, Moje tajemne bóle i zaskakujące prawdy, aby wspólnie świętować i dzielić z nią tyle Boskich Żywotów, ile Prawd Ja jej ujawniam.

Jeśli widzę, że Mi wierzy, celebruję i ukazuję odświętnie radości i rozkosze, jakie posiada Boskie Życie, które posiada nieskończoność wszystkich Dóbr. 

Dusza napełnia się nimi i świętuje razem ze Mną.

Gdy jednak widzę, że się waha, smucę się i pozostaje ona pozbawiona tego życia, które chciałem jej powierzyć. Często powtarzasz Mi te sceny nieufności. 

Dlatego bądź uważna i nie chciej zamienić Moich radości w gorycz”… 

(z „Księgi Nieba”;  tom 24; 6 maja 1928)

…………………………..

Jeśli ktoś czyta te wersety, które Ja nakazałem ci napisać, i nie rozumie tego; jeśli zastanawia się nad nimi, wątpi w te Najświętsze Prawdy i powątpiewa, że dusza może rzeczywiście zajść tak daleko, gdy żyje (razem) w Mojej Woli, to jest to znak, że ta [wątpiąca] dusza nie żyje z Nią. Jak mogłaby Ją zrozumieć, jeśli nie posiada w sobie tego świętego Życia, jeśli nigdy nie kosztowała Jego rozkoszy, jeśli nigdy nie słuchała Jej pięknych nauk i jeśli jej podniebienie nigdy nie zakosztowało tego niebiańskiego pokarmu, który Moja Wola jest w stanie dać? W ten sposób lekceważą to, co Mój Fiat umie czynić i dawać; ale jeśli na to nie zważają, jakże mogliby to zrozumieć?

Jeśli ktoś nie uznaje jakiegoś dobra i nie ma przynajmniej chęci, by w nie wierzyć, prowadzi to do ślepoty ducha i zatwardziałości serca, a w końcu być może do pogardy dla tego dobra. Ale kto zna Moją Wolę i ją pełni, dla niego jest to szczęściem i chwałą. 

Ta dusza oddałaby nawet swoje ziemskie życie, aby posiąść życie Mojego Fiat i Jego dobra, które rozpoznała. Rozpoznaje Go i zamienia się w słuch, aby Go słuchać, we wzrok, aby na Niego patrzeć, w serce, aby Go kochać, i w język, aby o Nim mówić.

Tak, ona chętnie posiadałaby wiele języków, aby opisać dobro, które rozpoznaje, cudowne dobrodziejstwa Mojej Woli, którą posiada, jako swoje życie, ponieważ jej własny język nie wystarcza aby wyliczyć wszystko, co wie. 

Dlatego, jeśli Ja chcę udzielić jakiegoś dobrodziejstwa lub daru, zwłaszcza wielkiego Daru Mojej Woli, jako życia stworzenia, to pierwszą rzeczą jest to, że Ja to człowiekowi oznajmiam. Nie chcę dawać światła i chować go pod korcem, tak jakby dusza go nie posiadała, ani też Moich darów ukrywać i niejako pogrzebać je w niej.

Po co więc miałbym jej dać? Jeśli dusza ich nie (roz)pozna, jakże mogłaby Mi odpowiedzieć, pokochać i docenić dary? 

Jeśli Ja daję, to dlatego, że chcę żyć wspólnym życiem z duszą i wspólnie cieszyć się dobrem, które jej dałem. Tak, to raczej sam twój Jezus, jako czujny stróż, strzeże darów, którymi obdarzyłem Moje umiłowane stworzenie.

Znać, to znaczy posiadać, a posiadać to wiedzieć. Kto nie zna Prawd, dla niego stają się one trudne i bez życia. 

Bądź więc uważna i ciesz się tym, co twój Jezus ci dał, i co pozwolił ci poznać”. 

(Księga Nieba, do użytku prywatnego – tom 32; 13 sierpnia 1933)