WIELKI PIĄTEK (J 18,1-40.19,1-42)
To powiedziawszy Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. (J 18,1)
Dziękuję Ci, mój słodki Jezu, żeś raczył mnie dopuścić choć na godzinę do swego towarzystwa i być świadkiem Twej okrutnej agonii w Ogrodzie Oliwnym.
O, jakże żałosne pocieszenie możesz mieć we mnie! Tylko Twoja nieskończona miłość i przeogromna dobroć Twego współczującego serca pozwalają Ci znaleźć pokrzepienie nawet w moim małym współczuciu.
O, nigdy nie umknie memu umysłowi widok Twojej uwielbionej osoby, drżącej, odrzuconej, złamanej, uniżonej, aż po proch i całej oblanej potem krwi w ciemnościach ogrodu Getsemani.
O Jezu, z radością wyrzekam się zwodniczych rzeczy ziemskich. Chcę tylko Ciebie samego, mojego Zbawiciela pochylonego i dotkniętego cierpieniem.
Od Góry Oliwnej do Góry Kalwarii będę Ci zawsze wiernie towarzyszyła. Jezu, pozwól mi być pochwyconą i ciągniętą z Tobą od jednego miejsca sądu do drugiego.
Pozwól mi uczestniczyć w wyzwiskach, obelgach i policzkowaniu, którymi obrzucą Cię Twoi wrogowie. Zabierz mnie ze sobą od Kajfasza do Piłata, od Piłata do Heroda, od Heroda z powrotem do Piłata.
Przywiąż mnie z tobą do słupa biczowania i pozwól mi odczuć choć jedno z twoich uderzeń. Daj mi też trochę cierni z twojej korony, aby zraniły moją głowę. Pozwól mi być skazaną z Tobą na śmierć krzyżową, Ty, jako ofiara miłości do mnie, a ja, jako ofiara ekspiacji za moje grzechy.
Pozwól mi uczestniczyć w niesieniu Krzyża przez Szymona z Cyreny na Kalwarię, tam być z Tobą przybitą do krzyża, cierpieć z Tobą agonię, a potem umrzeć.
Bolesna Matko, która byłaś dla mnie wzorem uczestniczenia w agonii Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, pomóż mi być przybitą z Tobą do tego samego krzyża, który jest przygotowany dla Jezusa.
Naucz mnie również ofiarować Mu należne zadośćuczynienie zasługami Jego własnego cierpienia i śmierci na krzyżu. Amen.
(z „Godzin Męki Jezusa Chrystusa” wg. pism Sługi Bożej Luizy Piccarrety; modlitwa dziękczynna po każdej Świętej Godzinie na Górze Oliwnej)
Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». 38 Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: «Ja nie znajduję w Nim żadnej winy. (J 18,37+38)
Kiedy byłam w moim zwyczajowym stanie, śledziłam godziny Męki mojego słodkiego Jezusa, zwłaszcza gdy został przedstawiony Piłatowi, który pytał Go o Jego Królestwo. A mój zawsze łaskawy Jezus powiedział do mnie:
„Córko Moja, po raz pierwszy w Moim ziemskim życiu miałem do czynienia z autorytetem pogańskim, który zapytał Mnie, jakie jest Moje Królestwo, a Ja mu odpowiedziałem, że Moje Królestwo nie jest z tego świata; gdyby było z tego świata, broniłyby Mnie tysiące legionów Anielskich.Tym sposobem jednak otworzyłem Moje Królestwo dla pogan i dzieliłem się z nimi Moją niebiańską Nauką, tak że Piłat zapytał Mnie: „A więc jesteś królem?”. A ja odpowiedziałem mu natychmiast: „Jestem królem i przyszedłem na świat, aby nauczać prawdy”.
W ten sposób chciałem utorować Sobie drogę do jego umysłu, aby dać się poznać, tak że był wzruszony i zapytał Mnie: „Cóż to jest prawda?”. Nie czekał jednak na moją odpowiedź, a Ja nie miałem okazji, aby zostać zrozumianym.
Powiedziałbym mu: „Prawda to Ja, wszystko we Mnie jest Prawdą: Prawda to Moja cierpliwość pośród tylu zniewag; Prawda to Moje łagodne spojrzenie pośród tylu szyderstw, oszczerstw, obelg; Prawda to Moje miłe i pociągające zachowanie pośród tylu wrogów, którzy Mnie nienawidzą, podczas gdy Ja ich kocham, a(w tym czasie) oni chcą Mi zgotować śmierć, Ja chcę ich objąć i dać im życie; Prawda to Moje Słowa pełne godności i niebiańskiej Mądrości; wszystko we Mnie jest Prawdą. Prawda jest bardziej majestatyczna niż słońce, które, choćby ktoś chciał je podeptać, wschodzi tym piękniejsze i jaśniejsze, że zawstydza nawet wrogów i rzuca ich na ziemię u moich stóp”.
Piłat pytał Mnie ze szczerego serca, a Ja byłem gotów mu odpowiedzieć, Herod natomiast pytał Mnie ze złością i z ciekawości, a Ja mu nie odpowiedziałem. Tak więc tym, którzy chcą poznać rzeczy święte w szczerości serca, objawiam nawet więcej, niż chcą wiedzieć; tym zaś, którzy chcą je poznać z nikczemności swego serca i z ciekawości, zakrywam się, a gdy chcą ze Mnie szydzić, zmylę ich i naśmiewam się z nich.
Ale ponieważ Moja Osoba niosła Prawdę, Ona również spełniła swoją służbę przed Herodem: Moje milczenie wobec burzliwych pytań Heroda, Moje pokorne spojrzenie, postawa Mojej Osoby, pełna łagodności, godności i szlachetności – to wszystko były prawdy, i to prawdy skuteczne”.
(Księga Nieba, tom 14; 1 czerwca 1922)
Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. (Joh 19,1)
Kiedy byłam w swoim zwyczajowym stanie, mój słodki Jezus pozwolił mi zobaczyć Siebie nie odzianego, drżącego z zimna, i powiedział do mnie:
„Córko Moja, okryj Mnie i ogrzej Mnie, bo jest Mi zimno. Widzisz, stworzenie przez grzech ogołociło się ze wszystkich dóbr, a Ja chciałem mu sprawić piękniejszą szatę, którą utkałem z Moich dzieł, nasączyłem Moją Krwią i ozdobiłem Moimi ranami.
Ale jakże wielki jest Mój ból, gdy widzę, że dusza odrzuca tę tak piękną szatę i zadowala się pozostaniem nagą! A Ja czuję się w nich obnażony i odczuwam ich chłód: dlatego przyoblecz Mnie, bo tego potrzebuję.”
A ja: „Jak mogę Cię przyodziać? Nie mam nic.”
On zaś: „Z pewnością będziesz mogła Mnie przyodziać, masz całą Moją Wolę w swojej mocy; przyjmij Ją do siebie i pozwól Jej wyjść z ciebie, a przygotujesz Mi najpiękniejszą szatę, szatę z nieba i Boską.
O, jakże Mnie to ogrzeje! Przyoblekę cię w Szatę Mojej Woli, abyśmy byli przyobleczeni w jeden i ten sam strój. Dlatego chcę tego od ciebie, by dać ci ją słusznie(sprawiedliwie): jeśli Mnie przyodziewasz, to właśnie Ja przyodziewam ciebie, by odpłacić ci za to, co dla Mnie uczyniłaś.
Całe zło w człowieku polega na tym, że utracił on zarodek Mojej Woli, dlatego nie czyni nic innego, jak tylko okrywa się największymi przewinieniami, które go poniżają i sprawiają, że zachowuje się jak niemądry.
O, ileż to głupstw oni popełniają! Sprawiedliwa kara, bo oni chcą, aby ich własne “ja“ było ich bogiem.”
( tom 14; 24 września 1922)
Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, Królu Żydowski!» I policzkowali Go. (J 19,3)
Kiedy tęskniłam za moim cudownym Jezusem, On przyszedł wyglądając tak, jak wtedy, gdy Jego wrogowie Go policzkowali, zakrywali Jego twarz plwociną i zawiązywali Mu oczy.
Z godną podziwu cierpliwością znosił wszystko; co więcej, zdawał się nawet nie zwracać na to uwagi, tak bardzo był skupiony na swoim wnętrzu, aby zobaczyć owoce, jakie te cierpienia przyniosą.
Wszystko to podziwiałam ze zdumieniem, a Jezus powiedział do mnie:
„Córko Moja, w Moich działaniach i cierpieniach nigdy nie patrzyłem na zewnątrz, ale zawsze do wewnątrz; a widząc owoc, cokolwiek to było, nie tylko chciałem cierpieć, ale chciałem cierpieć wszystko z utęsknieniem i pragnieniem.
W zupełnym tego przeciwieństwie, kiedy człowiek czyni dobro, nie patrzy na wnętrze dzieła, a ponieważ nie widzi jego owoców, szybko się nudzi, wszystko staje się dla niego męczące i często zaniedbuje czynienie dobra.
Gdy cierpi, łatwo traci cierpliwość; a gdy czyni zło, czyni je, bo nie patrzy na jego wnętrze, czyni je z łatwością…”
Ale nawet rośliny i kwiaty dają im tego przykład, gdyż podlegają wiatrom, śniegom, gradom i upałom.”
(z „Księgi Nieba”; tom 4; 9 listopada 1902)
Jezus odpowiedział: «Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie». (J 19, 11)
Tego ranka, kiedy byłam bardzo przygnębiona i cierpiąca, tym bardziej, że pozbawiona mojego słodkiego Jezusa, po długim oczekiwaniu zobaczyłam Go tylko krótko, a On powiedział do mnie:
„Moja córko, prawdziwy sposób cierpienia polega na tym, aby nie patrzeć na tego, od kogo pochodzi to cierpienie, ani na to, co się cierpi, ale na dobro, które ma wyniknąć z tych cierpień.
Tak właśnie Ja cierpiałem. Nie patrzyłem na katów, ani na cierpienie, ale na dobro, które chciałem osiągnąć przez Moje cierpienie, nawet dla tych, którzy Mi to cierpienie zadali.
I patrząc na dobro, jakie z niego wyniknie dla ludzi, lekceważyłem wszystko inne i bez lęku kontynuowałem bieg Mojego cierpienia.
Córko Moja, to jest najłatwiejszy i najkorzystniejszy sposób cierpienia – nie tylko z cierpliwością, ale z sercem niezwyciężonym i odważnym.”
(z „Księgi Nieba”;tom 4; 19 marca 1901)
“Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa. 17 A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota. 18 Tam Go ukrzyżowano.” (J 19, 16-18)
(…) Wtedy zobaczyłam mojego ukochanego Jezusa cierpiącego, jak podczas Jego Męki i powiedziałam do Niego: „Panie, czy nie czułeś znużenia przy tylu różnych cierpieniach?”.
On odpowiedział: „Nie, ale kolejne cierpienie rozpalało Moje Serce jeszcze bardziej, aby cierpieć więcej – taki jest Boski sposób cierpienia. Nie tylko to, ale w cierpieniu i działaniu nie patrzy się na nic innego, jak tylko na owoce, które się z niego otrzymuje.
Widziałem, jak przez Moje Rany i Krew narody zostały zbawione i jaki pożytek z tego będzie dla stworzeń, a Moje Serce zamiast znużenia odczuwało radość i gorące pragnienie, by cierpieć więcej.
To jest więc znak, czy czyjeś cierpienia są udziałem w Moich cierpieniach: Gdy cierpienie łączy się z radością cierpienia jeszcze bardziej i [znak], czy się pracuje dla Mnie, gdy nie patrzy się na to, co się robi, ale na chwałę, jaką się oddaje Bogu i na owoce, jakie On z tego otrzymuje.”
(z „Księgi Nieba”; tom 5; 19 marca 1903).
………………………………..
… „Moja córko, Kalwaria jest nowym Edenem, gdzie rodzajowi ludzkiemu przywrócono to, co utracił, gdy wycofał się z Mojej Woli.
Istnieje analogia między Kalwarią a Edenem. W ogrodzie Eden człowiek stracił łaskę, na Kalwarii ją nabył. W Edenie niebo zostało dla niego zamknięte, stracił szczęście i stał się niewolnikiem piekielnego wroga.
Tutaj, w nowym Edenie, Niebo jest dla niego ponownie otwarte, odzyskuje pokój i utraconą błogość, demon pozostaje przykuty, a człowiek zostaje uwolniony ze swojej niewoli.
W Edenie Słońce Boskiego FIAT zaciemniło się i wycofało, a dla człowieka nastała nieustanna noc, co symbolizowane jest przez słońce. Ono wycofało się z powierzchni ziemi podczas trzech godzin Mojej strasznej Agonii na Krzyżu, bo nie mogło znieść męki swego Stwórcy spowodowanej przez ludzką wolę, która tak perfidnie skatowała Moje Człowieczeństwo.
Słońce wycofało się w przerażeniu, a kiedy wydałem ostatnie tchnienie, pojawiło się ponownie i kontynuowało bieg swego światła. Tak samo jest ze słońcem Mojego FIAT: Moje bóle i Moja śmierć wezwały na nowo słońce Mojej Woli do królowania wśród stworzeń.
W ten sposób Kalwaria uformowała świt, który zaprosił Słońce Mojej Wiecznej Woli, aby na nowo zajaśniało pośród stworzeń. Świt gwarantuje wschód słońca.
Tak więc świt, który uformowałem na Kalwarii, gwarantuje, że Słońce Mojej Woli będzie na nowo panować wśród narodów, choć minęło już jakieś dwa tysiące lat. W Edenie Moja Miłość została przez nie pokonana, ale tutaj triumfuje i zdobywa stworzenie.
W pierwszym Edenie człowiek otrzymuje wyrok śmierci dla duszy i ciała, w drugim zostaje uniewinniony od tego wyroku, a zmartwychwstanie jego ciała zostaje potwierdzone przez zmartwychwstanie Mojego Człowieczeństwa.
Między Edenem a Kalwarią jest wiele relacji, a to, co człowiek stracił tam, nabywa z powrotem tutaj.
W królestwie Moich cierpień wszystko zostaje mu zwrócone, a cześć i chwała biednego stworzenia są potwierdzone przez Moje cierpienia i śmierć.
Człowiek, wycofując się z Mojej Woli, stworzył dla siebie królestwo swojego zła, swoich słabości, namiętności i nędzy. Chciałem przyjść na ziemię i tak bardzo cierpieć, pozwalając, aby Moje Człowieczeństwo zostało rozdarte, a ciało rozerwane na kawałki.
Chciałem być pełen ran, a nawet umrzeć, aby przez tyle cierpień i Moją Śmierć zbudować królestwo przeciwstawiające się tylu złom, które stworzyło stworzenie.
Królestwa nie tworzy się jednym aktem, ale bardzo wieloma aktami; im więcej ich jest, tym większe i bardziej chwalebne staje się królestwo.
Tak więc Moja Śmierć była konieczna dla Mojej Miłości, gdyż wraz z Moją śmiercią miałem dać Pocałunek Życia stworzeniom.
Z Moich licznych Ran miały wytrysnąć wszelkie dobra, aby utworzyć królestwo pełne skarbów dla stworzeń. Tak więc Moje Rany są źródłami przepełnionymi dobrami, a Moja Śmierć jest fontanną, z której tryska życie na użytek wszystkich…”
(z „Księgi Nieba”; tom 24; 12 kwietnia 1928)
Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». 27 Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (Joh 19,26+27)
„Moja dobra córko, brak miłości ze strony dusz sprawia, że gorzko płaczę. Kiedy nie widzę, że jestem kochany, czuję się zraniony i Mój ból jest tak wielki, że wybucham płaczem.
Miłość Moja przepływa przez każdą duszę, okrywając ją i zakrywając, a Ja czynię siebie życiem miłości dla niej.
Lecz dusze są niewdzięczne i nie dają Mi nawet jednego: „kocham cię”. Jak mogłem więc nie płakać?
Kochaj Mnie zatem, jeśli chcesz powstrzymać Moje łzy.
A teraz, córko Moja, posłuchaj Mnie i nakłoń ku Mnie ucha swego: Chcę Ci wyjawić wielką niespodziankę Naszej Miłości i chcę, żebyś niczego nie przeoczyła. Chcę ci pokazać, jak daleko zaszło macierzyństwo Mojej Niebieskiej Matki, co zrobiła i jak wiele ją to kosztowało i nadal kosztuje. Wiedz, że ta wielka Królowa działała wobec Mnie, nie tylko, jako matka, poczynając Mnie, rodząc Mnie, karmiąc Mnie swoim mlekiem i dając Mi wszelką opiekę, jakiej wymagało Moje dzieciństwo. To nie wystarczyło Jej matczynej miłości, ani Mojej Miłości, jako Syna.
Dlatego Jej matczyna miłość spływała do Mojego Ducha, a kiedy dręczyły mnie smutne myśli, rozszerzała swoje macierzyństwo na każdą Moją myśl, ukrywając je w swojej miłości i całując je, tak że czułem, że mój duch jest chroniony pod jej matczynymi skrzydłami, nigdy nie zostawiała Mnie samego. Każdą Moją myśl zachowywała Moja Matka, która Mnie kochała i dała Mi całą Swoją matczyną opiekę.
Jej macierzyństwo rozciągało się na wszystkie Moje oddechy i uderzenia serca; kiedy Mój oddech i uderzenia serca dławiły się miłością i bólem, Ona spieszyła, jak prawdziwa Matka, abym nie został strawiony przez miłość i aby namaścić balsamem Moje przebite Serce.
Kiedy patrzyłem, kiedy mówiłem, pracowałem, szedłem – wtedy Ona z pośpiechem wchłaniała Moje spojrzenia, słowa, prace i kroki w swoją macierzyńską miłość, przyoblekała je swoją macierzyńską miłością, chowała w swoim sercu i postępowała ze Mną, jak Matka. Nawet w jedzeniu, które dla Mnie przygotowała, pozwoliła płynąć Jej matczynej miłości, tak że kiedy jadłem, odczuwałem Jej kochające macierzyństwo.
A cóż mam ci opowiedzieć o tym, jak wiele macierzyństwa okazała w Moich cierpieniach? Nie było bólu ani kropli krwi, którą przelałem, w której nie czułbym Mojej drogiej Matki. Po tym, jak pełniła dla Mnie rolę Matki, wzięła Moje cierpienia i Moją Krew i wszystko to przechowywała w Swoim Matczynym Sercu, aby je kochać i kontynuować Swoje macierzyństwo.
Któż może ci opisać, jak bardzo Ona Mnie kochała i jak Ja Ją kochałem? Moja Miłość była tak wielka, że we wszystkim, co robiłem, nie mogłem nie odczuwać Jej macierzyństwa razem ze Mną; mogę powiedzieć, że Ona spieszyła się, aby nigdy nie zostawić Mnie samego, nawet w Moich oddechach, a Ja wzywałem Ją. Jej macierzyństwo było dla Mnie potrzebą, ulgą, wsparciem dla Mojego życia tutaj na dole.
Usłysz teraz, córko Moja, inną niespodziankę Miłości twojego Jezusa i naszej Niebiańskiej Matki. Ponieważ we wszystkim, co działo się między Mną, a Moją Matką, miłość nie napotykała na przeszkody, miłość jednej [osoby] płynęła w miłości drugiej, tworząc jedno życie.
Gdybym więc chciał to zrobić z ludźmi, napotkałbym tyle przeszkód, odrzuceń i niewdzięczności! Ale Moja Miłość nigdy nie da się zatrzymać [mimo wszystko].
Powinnaś to wiedzieć: jak Moja nieodłączna Mama rozszerzyła swoje macierzyństwo w Moim Człowieczeństwie i poza nim, tak i Ja ustanowiłem Ją Matką każdej myśli, oddechu, uderzenia serca, słowa dusz; utwierdziłem Ją w tym i sprawiłem, że Jej macierzyństwo rozszerzyło się we wszystkich ich dziełach, krokach i cierpieniach.
Jej macierzyństwo działa wszędzie: jeśli duszom grozi niebezpieczeństwo popadnięcia w grzechy, Ona spieszy i okrywa je swoim macierzyństwem, aby nie upadły. Jeśli upadli, pozostawia im swoje macierzyństwo, jako pomoc i obronę, aby mogli się podnieść.
Jej macierzyństwo spieszy i rozciąga się na dusze, które chcą być dobre i święte; i jakby znalazła w nich swego Jezusa, sprawuje swe macierzyństwo nad ich intelektem, kieruje ich słowami, osłania i ukrywa je w swej macierzyńskiej miłości, by wychować, jak najwięcej Jezusów. Jej macierzyństwo ukazuje się przy łóżkach umierających. Korzystając z praw autorytetu danego Jej przeze Mnie, jako matce, mówi do Mnie tonem tak czułym, że nie mogę Jej niczego odmówić: „Mój Synu, Jestem Matką, a to są Moje dzieci. Muszę ich uratować. Jeśli mi tego nie dasz, moje macierzyństwo zostanie podważone, skompromitowane. Kiedy to mówi, okrywa je swoją miłością i ukrywa w swoim macierzyństwie, aby były bezpieczne.
Moja Miłość była tak wielka, że powiedziałem do Niej: „Matko Moja, chcę, abyś była Matką wszystkich. To, co uczyniłaś dla mnie, uczynisz dla wszystkich stworzeń. Niech Twoje macierzyństwo rozciąga się na wszystkie ich czyny, abym mógł widzieć je wszystkie okryte i ukryte w Twojej macierzyńskiej miłości”.
Moja Matka zgodziła się i została utwierdzona nie tylko w tym, że jest Matką wszystkich ale, że powinna przyoblec każdy ludzki czyn swoją macierzyńską miłością.
Była to jedna z największych łask, jakimi obdarzyłem cały rodzaj ludzki.
Ale, jak wiele bólu zadaje się Mojej Matce! Posuwają się do tego, że nie chcą przyjąć Jej macierzyństwa i źle Ją oceniają. Dlatego też całe niebo modli się i oczekuje z utęsknieniem na ujawnienie się, i panowanie Bożej Woli. Wtedy wielka Królowa uczyni wobec dzieci Mojej Woli to, co uczyniła wobec Swojego Jezusa, a Jej macierzyństwo będzie żywe w Jej dzieciach.
Temu, kto żyje w Mojej Woli, dam Moje własne miejsce w Jej Matczynym Sercu.
Ona wychowa te dusze dla Mnie, kierując ich krokami i ukrywając je w Swoim macierzyństwie i świętości. We wszystkich czynach tych dusz można dostrzec odciśniętą Jej matczyną miłość i świętość. Będą to jej prawdziwe dzieci, podobne do Mnie we wszystkim.
O, jakże pragnę, aby wszyscy o tym wiedzieli: kto chce żyć w Mojej Woli, ma Królową i potężną Matkę, która zastąpi duszom to, czego im brakuje i wychowa je na swoim matczynym łonie.
We wszystkim, co będą robić, Ona będzie z nimi, aby wzorować ich czyny według Jej, aby było widać, że są dziećmi wychowanymi, chronionymi i kształconymi przez Matczyną Miłość Mojej Mamy! Te dzieci będą stanowiły Jej szczęście, Jej chwałę i honor”.
(z „Księgi Nieba”; tom 36; 28 grudnia 1938)
A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha. (J 19, 30)
Kontynuowałam moje krążenie w Boskim FIAT i pomyślałam sobie: „Jaki jest pożytek z tych ciągłych powtórzeń, polegających na ponownym proszeniu o Królestwo Bożej Woli i powtarzaniu krążenia w Nim, aby ubłagać Go o nadejście Jego Królestwa, aby królował wśród ludzi?”
Wtedy mój ukochany Jezus poruszył się we mnie i powiedział do mnie: „Moja córko, kiedy ktoś chce dokonać zakupu, dokonuje przedpłat. Im więcej się wpłaca, tym pewniejszy staje się zakup i tym mniej pozostaje do zapłacenia, gdy dochodzi się do ostatnich etapów ostatecznej transakcji.
Teraz, ponieważ pragniesz Królestwa Mojej Woli, musisz dokonać przedpłat: ilekroć krążysz w Nim i prosisz, raz po raz, o Jej Królestwo i wykonujesz w tym celu swoje akty w imieniu wszystkich, tyleż więcej przedpłat dokonujesz, aby zabezpieczyć nabycie Królestwa Mojego Boskiego FIAT.
Ponieważ jest to Królestwo Mojej Boskiej Woli, które chcesz zdobyć, musisz wykonywać swoje akty w tej właśnie Boskiej Woli. Twoje akty muszą nabyć wartość monet bitych przez Moją Boską Wolę; w przeciwnym razie nie byłaby to ważna waluta będąca w obiegu dla Jego nabycia ale waluta będąca poza tym królestwem.
Dlatego ktokolwiek chce nabyć Bożą Wolę, musi, jako zaliczkę złożyć akty, które są czynione w Niej. Wtedy Ona sama, z godnością będzie wybijać na nich wartość Swojego FIAT, w taki sposób, aby dusza mogła dać niezbędne przedpłaty na Jej nabycie.
A więc temu służą twoje krążenia w Moim FIAT, akty, które w nim wykonujesz, powtarzane prośby o przyjście Jego Królestwa. Wszystko to są rzeczy konieczne i potrzebne do jego wielkiego nabycia.
Czy nie uczyniłem tego Ja sam przy Odkupieniu?
Musiałem złożyć depozyt Moich Aktów przed Moim Ojcem Niebieskim. Musiałem zapłacić za wszystko, aby otrzymać Królestwo Zbawienia i dopiero gdy dokonałem całej zapłaty, zostało Mi potwierdzone podpisem od Boskiej Istoty, że Królestwo to jest Moje.
Dlatego nadal dokonuj swoich zaliczek, jeśli chcesz mieć podpis, że Królestwo Mojego FIAT jest twoje.”
(z „Księgi Nieba”; – Tom 24; 4 lipca 1928).