XXI Niedziela Zwykła – A – (Mt 16,13-20)
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» 14 A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». 15 Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» 16 Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». 17 Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. 18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. 19 I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». 20 Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (Mt 16,18)
(2 września 1901, tom 4; www.wolaboza.org)
Tajemnicza wskazówka Jezusa odnośnie Męki Kościoła, który jest obecnie konający. Odzyska jednak pełną siłę, gdy Krzyż zostanie wywyższony. Miłość i ból Jezusa z powodu Jego chorych i zranionych członków
Dziś rano mój ukochany Jezus ukazał się zjednoczony z Ojcem Świętym i zdawał się do niego mówić: To, co przecierpieliście dotychczas [ty i Kościół], to nic innego jak wszystko to, przez co Ja przeszedłem od początku mojej Męki aż do wyroku śmierci. Synu, nie pozostaje ci nic innego, jak tylko dźwigać krzyż na Kalwarię. Kiedy to mówił, wydawało się, że błogosławiony Jezus wziął krzyż i położył go na ramionach Ojca Świętego. Sam pomagał mu go dźwigać. Kiedy to czynił, dodał: Wydaje się, że mój Kościół jest jakby umierający, zwłaszcza jeśli chodzi o warunki społeczne. Z niepokojem wyczekują okrzyku śmierci. Ale odwagi, mój synu. Kiedy już dotrzesz na górę i kiedy krzyż zostanie wywyższony, wszyscy będą wstrząśnięci, a Kościół porzuci swój umierający wygląd i odzyska pełnię sił. Krzyż będzie jedynym środkiem. I tak jak krzyż był jedynym środkiem, który wypełnił pustki wytworzone przez grzech i zjednoczył Boga i człowieka, oddzielonych od siebie nieskończoną odległością, tak też w obecnych czasach jedynie krzyż wyniesie czoło mojego odważnego i promieniującego Kościoła oraz zmyli i przepędzi wrogów. Powiedział to i zniknął. Wkrótce mój ukochany Jezus powrócił cały udręczony i znowu zaczął mówić: Córko moja, jak bardzo odczuwam przykrość z powodu obecnego społeczeństwa! Są moimi członkami i nie mogę ich nie kochać. Ze Mną jest tak jak z kimś, kto ma zakażone i obolałe ramię lub zakażoną i obolałą rękę. Czy jej nienawidzi? Czy czuje do niej odrazę? Ach nie, wręcz otacza ją troskliwą opieką. Kto wie ile wydaje, aby ją uzdrowić! To powoduje ból całego jego ciała i sprawia, że jest umęczony i przygnębiony, dopóki nie uda mu się jej uzdrowić. Taki jest mój stan. Widzę, że moje członki są zakażone i zranione i z tego powodu odczuwam ból oraz smutek. Dlatego jestem bardziej skłonny, by je kochać. Och, jak bardzo różni się moja miłość od miłości stworzeń! Jestem zmuszony je kochać, gdyż należą do Mnie. Jednak stworzenia nie kochają Mnie jak kogoś, kto do nich należy. A jeśli Mnie kochają, to kochają Mnie dla własnego dobra. Potem zniknął, a ja znalazłam się w sobie.
…………………………………………………..
(11 stycznia 1922, Tom 13; www. wolaboza.org)
Dusze żyjące w Woli Bożej będą w Mistycznym Ciele jak skóra, która da wszystkim członkom życie oraz przyniesie im doskonały wzrost, kształt i piękno
Kiedy znajdowałam się w swoim zwyczajowym stanie, myślałam o Świętej Woli Bożej i powiedziałam do siebie: Wszystkie dzieci Kościoła są członkami Mistycznego Ciała, którego głową jest Jezus. Jakie miejsce zajmą w tym Ciele Mistycznym dusze czyniące Wolę Bożą? Jezus zaś, zawsze łaskawy, przyszedł i powiedział do mnie: Córko moja, Kościół jest moim Ciałem Mistycznym. Ja zaś chlubię się, że jestem Jego Głową. Aby jednak móc wejść do tego Ciała Mistycznego, członki muszą osiągnąć odpowiedni wzrost, w przeciwnym razie zniekształciłyby moje Ciało. Ale niestety, jak wielu nie tylko nie ma właściwych proporcji, lecz także jest zepsutych i pokrytych ranami, tak iż głowa i inne zdrowe członki czują do nich wstręt. Dusze, które żyją lub będą żyć w mojej Woli, będą dla ciała mojego Kościoła tym, czym skóra jest dla ciała ludzkiego. Ciało zawiera wewnętrzną i zewnętrzną skórę. A ponieważ w skórze krąży krew, która daje życie całemu ciału, więc dzięki temu krążeniu członki osiągają odpowiedni wzrost. Gdyby nie skóra i krążenie krwi, ludzkie ciało byłoby ohydne, a członki ciała nie osiągnęłyby właściwych proporcji. Zobacz zatem, jak potrzebne są Mi dusze, które żyją w mojej Woli. A ponieważ przeznaczyłem je jako skórę dla ciała mojego Kościoła i jako krążenie życia dla wszystkich członków, więc to one będą dawać należyty wzrost członkom, które nie dorosły, i to one uzdrowią członki pokryte ranami. A przez nieustanne życie w mojej Woli przywrócą świeżość, piękno i blask całemu Ciału Mistycznemu, upodabniając je we wszystkim do Jego głowy, która z pełnym majestatem zasiądzie nad wszystkimi tymi członkami. Nie nadejdzie więc koniec historii, jeśli nie będę miał tych dusz, które będą żyć jakby zatracone w mojej Woli. Interesują Mnie najbardziej. Jakie wrażenie zrobiłoby to Ciało Mistyczne w Niebieskim Jeruzalem bez tych dusz? A skoro Mnie to najbardziej interesuje, to jeśli Mnie miłujesz, musi też najbardziej interesować ciebie. Od teraz będę dawał wszystkim twoim czynom, dokonanym w mojej Woli, moc bycia obiegiem życia dla całego Ciała Mistycznego Kościoła. Twoje czyny, rozciągnięte w ogromie mojej Woli, rozciągną się na wszystkich jak krążenie krwi w ludzkim ciele i jak skóra pokryją członki, dając im właściwy wzrost. Bądź więc uważna i wierna. Modliłam się więc, cała oddana Woli Jezusa, i niemal bez zastanowienia powiedziałam: Miłości moja, wszystko umieszczam w Twojej Woli: moje małe boleści, moje modlitwy, moje bicie serca, mój oddech, wszystko to, czym jestem i co mogę uczynić, zjednoczone ze wszystkim tym, czym Ty jesteś, gdyż chcę dać odpowiedni wzrost członkom Twojego Ciała Mistycznego. Kiedy Jezus mnie usłyszał, ukazał się ponownie i uśmiechając się z zadowoleniem, dodał: Jak pięknie jest widzieć w twoim sercu moje prawdy jako źródło życia, które natychmiast się rozwijają i przynoszą efekt, dla którego są przekazywane. Bądź więc wierna, a gdy tylko zobaczę, jak jakaś prawda jest rozwinięta, oddam sobie chwałę, wyłaniając kolejne źródło prawdy.