Poniedziałek XII tydzień Okresu Zwykłego (Mt 7,1-5)
1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? 5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.
Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. (Mt 7,1)
… „Nie lękaj się; powoli uczynimy wszystko. Ja sam wiem, jak słaba jesteś, lecz ode Mnie masz czerpać siłę”.
I dodał:
„Pragnę, abyś zawsze postępowała w prostocie i szczerości: jednym okiem patrz na Mnie, a drugim na to, co czynisz. Chcę, aby stworzenia całkowicie zniknęły sprzed ciebie. Gdy zostanie ci coś nakazane, nie patrz na osoby. Nie, powinnaś myśleć, że to Ja sam chcę, abyś uczyniła to, co zostało ci polecone. Mając wzrok mocno utkwiony we Mnie, nie będziesz nikogo osądzać, nie będziesz rozważać, czy dana rzecz jest bolesna czy przyjemna, ani czy możesz ją wykonać, czy nie.
Zamykając oczy na to wszystko, otworzysz je jedynie po to, aby patrzeć na Mnie. Weźmiesz Mnie ze sobą i pamiętając, że Mój wzrok spoczywa na tobie, powiesz Mi:
«Panie, dla Ciebie jedynie to czynię; dla Ciebie samego chcę pracować, nie będąc już niewolnicą stworzeń».
Tak więc, gdy chodzisz, gdy pracujesz, gdy mówisz – cokolwiek czynisz – niech twoim jedynym celem będzie podobanie się wyłącznie Mnie. O, jak wielu błędów unikniesz, postępując w ten sposób!”
Innym razem powiedział do mnie:
„Pragnę również, abyś wtedy, gdy ludzie cię upokarzają, znieważają i sprzeciwiają się tobie, miała wzrok utkwiony we Mnie i myślała, że to Moje własne usta mówią ci: «Córko, to Ja sam chcę, abyś to cierpiała – nie stworzenia. Odwróć od nich wzrok; zawsze tylko Ja i ty, a wszystkich innych masz wyłączyć. Spójrz, chcę uczynić cię piękną poprzez te cierpienia; chcę wzbogacić cię zasługami, pracować nad twoją duszą i upodobnić cię do Mnie.
Z tych cierpień uczynisz dla Mnie dar; będziesz Mi za nie serdecznie dziękować i będziesz wdzięczna ludziom, którzy dają ci sposobność do cierpienia, odwzajemniając się im jakimś dobrym uczynkiem. Postępując w ten sposób, będziesz chodzić przede Mną w prostocie i szczerości; nic już nigdy nie zdoła cię zaniepokoić i zawsze będziesz cieszyć się pokojem».”
(„Księga Nieba”, tom 1)
……………………….
… „Ja jestem twoją pomocą; czego się lękasz? Czy nie pamiętasz, że i Ja cierpiałem od wszelkiego rodzaju ludzi? Jedni mieli o Mnie takie zdanie, inni inne. Najświętsze dzieła, których dokonywałem, osądzali jako złe i przewrotne; mówili nawet, że jestem opętany, i patrzyli na Mnie krzywym wzrokiem. Niechętnie znosili Mnie pośród siebie i naradzali się, jak jak najszybciej Mnie zgładzić, ponieważ Moja obecność stała się dla nich nieznośna.
Czy więc nie chcesz, abym upodobnił cię do Siebie, pozwalając ci cierpieć ze strony stworzeń?”
(„Księga Nieba”, tom 1)
………………………
Tak postępuje dusza, którą Pan przemienia w Siebie, udzielając jej cząstki swego Boskiego Bytu.
O, jak bardzo taka dusza brzydzi się grzechem! A jednocześnie współczuje innym i błaga za nimi, widząc ich na drodze prowadzącej ku przepaści.
Jednoczy się z Jezusem Chrystusem i ofiarowuje siebie jako ofiarę cierpienia, aby ułagodzić Boską Sprawiedliwość i uchronić stworzenia od zasłużonych kar. A gdyby konieczna była ofiara z jej życia – o, jakże chętnie by ją złożyła dla zbawienia choćby jednej jedynej duszy!
(„Księga Nieba”, tom 2; 28 lutego 1899 r.)
………………………
… Gdy tego ranka Jezus, jak zwykle, wyprowadził mnie poza siebie, przechodziliśmy pośród wielu ludzi. Większość z nich zajmowała się osądzaniem czynów innych, nie patrząc na własne. Mój umiłowany Jezus powiedział do mnie:
„Najpewniejszym środkiem do zachowania prostoty i szczerości wobec bliźniego jest nie zwracać uwagi na to, co czynią inni, ponieważ patrzeć, rozmyślać i osądzać – to jedno i to samo. Co więcej, dusza, która zajmuje się bliźnim, oszukuje samą siebie; dlatego nie jest szczera ani wobec siebie, ani wobec bliźniego, ani wobec Boga”.
(„Księga Nieba”, tom 2; 30 lipca 1899 r.)
……………………….
… Bardzo się lękam, o mój umiłowany Jezu, ponieważ widzę siebie pełną nędzy i obawiam się, że zamiast czynić dobro, mogłabym źle wykorzystać Twoje łaski. Lecz najbardziej obawiam się mojego języka, który często sprawia, że uchybiam miłości wobec bliźniego.
A Jezus odpowiedział:
„Nie lękaj się; Ja sam nauczę cię, jak masz mówić o bliźnim. Jeśli usłyszysz coś o swoim bliźnim, najpierw spójrz na siebie i zbadaj, czy nie jesteś winna tej samej wady. Jeśli tak jest, a mimo to chciałabyś go poprawiać, zasmucasz Mnie i wywołujesz zgorszenie u bliźniego.
Po drugie, jeśli widzisz, że jesteś wolna od tej wady, wznieś się ku Mnie i staraj się mówić tak, jak Ja bym mówił; wtedy będziesz mówiła Moim własnym językiem. Jeżeli tak będziesz postępować, nigdy nie uchybisz miłości bliźniego, lecz swoimi słowami uczynisz dobro sobie i bliźniemu oraz oddasz Mi cześć i chwałę.”
(„Księga Nieba”, tom 2; 12 sierpnia 1899 r.)
……………………….
… Później, po przyjęciu Komunii świętej, powrócił i wyprowadził mnie poza siebie. Zobaczyłam wielu ludzi, a Jezus powiedział do mnie:
„Powiedz im, powiedz im, że wyrządzają wielkie zło, gdy szemrają jedni przeciw drugim. Ściągają na siebie Moją niełaskę – i słusznie – gdy widzę, że choć sami podlegają tym samym nędzom i słabościom, nie czynią nic innego, jak tylko osądzają jedni drugich. Jeżeli oni tak postępują między sobą, cóż uczynię Ja, który jestem czysty i święty? W takiej mierze, w jakiej okazują sobie wzajemną miłość, czuję się niejako przynaglony do okazywania im Miłosierdzia.”
(„Księga Nieba”, tom 3; 27 lutego 1900 r.)